Zwykła prezydencja, w której nie potrzeba krzyku
E uropejskie media, eksperci i komentatorzy zgodnie patrzą na polską prezydencję jako szansę nie tylko na popchnięcie niektórych spraw do przodu, lecz także wzięcia przez Warszawę odpowiedzialności za unijną agendę na zasadach współpracy, a nie rywalizacji. To ostatnie charakteryzowało przewodnictwo węgierskie, które wbrew faktom próbowało udowodnić, że to Budapeszt ma zdolność narzucania narracji. W istocie Viktor Orban jedynie pogłębił przepaść, która dzieli dziś UE od Węgier, nie zdołał narzucić jakiejkolwiek agendy, a jedyne, z czego został zapamiętany, to kuriozalne próby mediacji z Władimirem Putinem czy Xi Jinpingiem.
Polska nie musi udowadniać swojej wysokiej pozycji w UE. Duża część państw widzi w Warszawie stabilny ośrodek władzy. Nie musimy w takich okolicznościach domagać się atencji. To na naszą część Europy patrzą dziś pozostali partnerzy z Unii.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.