Rosja chce wetować NATO
Dmitrij Miedwiediew zaproponował budowę nowego systemu bezpieczeństwa w Europie, który objąłby również Rosję. Celem zabiegów Moskwy jest sparaliżowanie Sojuszu Północnoatlantyckiego
Rozpoczętą wczoraj wizytę szefa Sojuszu Północnoatlantyckiego w Moskwie Kreml chce wykorzystać do wylansowania swojego pomysłu budowania nowego systemu bezpieczeństwa w Europie. Celem NATO-bis - jak nazwały go rosyjskie media - jest zablokowanie rozszerzania Sojuszu o byłe republiki sowieckie: Gruzję i Ukrainę. Ewentualne porozumienie w praktyce dawałoby Rosji prawo weta wobec najważniejszych decyzji Paktu.
Sekretarz generalny Sojuszu Anders Fogh Rasmussen nie jest entuzjastą nowej architektury bezpieczeństwa zaproponowanej przez Moskwę. Jednak jak przyznają rzecznicy NATO, zgodził się, by stała się ona jednym z głównych tematów jego dzisiejszych rozmów z rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem i premierem Władimirem Putinem.
Miedwiediew chce, aby wszystkie kraje Europy podpisały nowy traktat i w przyszłości "nie podejmowały działań, które mogłyby znacząco naruszyć bezpieczeństwo pozostałych układających się stron".
- Rosjanie chcą uzyskać w ten sposób prawo weta wobec decyzji Sojuszu w trzech sprawach: przyjęcia do NATO Ukrainy i Gruzji, budowania przez Pakt infrastruktury wojskowej w nowych krajach członkowskich oraz niekorzystnej dla siebie zmiany układu o rozbrojeniu konwencjonalnym w Europie - mówi nam Margarete Klein z Niemieckiego Instytutu ds. Bezpieczeństwa (SWP).
Zaproponowanej przez Miedwiediewa organizacji znacznie trudniej byłoby także podejmować wspólną akcję w razie kryzysu. Warunkiem byłaby zgoda aż 4/5 wszystkich krajów Europy, których interesy są rozbieżne. Nowa organizacja nie stałaby się więc sojuszem obronnym, ale jedynie narzędziem służącym Moskwie do blokowania inicjatyw państw wciąż tworzących NATO.
Na razie kraje zachodnie nie zareagowały z entuzjazmem na propozycje Miedwiediewa. - Sojusz pozostanie w przyszłości główną organizacją bezpieczeństwa w Europie - oświadczył jeszcze przed odlotem z Brukseli Rasmussen. W podobnym tonie wypowiadał się premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown.
Znaczący jest jednak brak negatywnych reakcji ze strony Berlina i Waszyngtonu. - Stosunki z Rosją stają się dla NATO coraz ważniejsze i wymagają poświęcenia - komentuje Andrew Monaghan, ekspert natowskiego Defense College w Rzymie.
Wczoraj jako pierwszy w komentarzu redakcyjnym pomysł Miedwiediewa otwarcie poparł wpływowy brytyjski dziennik Guardian. Uznał, że dopóki nie dojdzie do zawarcia formalnej umowy o bezpieczeństwie między Rosją a NATO, nie tylko nie będzie można mówić o ostatecznym przezwyciężeniu zimnej wojny, lecz także uśpione konflikty w Naddniestrzu czy Górnym Karabachu mogą w każdej chwili wybuchnąć na nowo.
Czarną wizję rozmrożenia konfliktów w republikach separatystycznych wzmocniły dodatkowo wczorajsze przecieki z rosyjskich MON i MSZ. W dniu rozpoczęcia wizyty Rasmussena media w Moskwie, powołując się na swoje źródła w resortach obrony i spraw zagranicznych, poinformowały, że w Gruzji dojdzie do powtórki z wojny w sierpniu 2008 r. Tym razem wojska prezydenta Micheila Saakaszwilego mają dążyć do odbicia zajętego przez Rosjan i zamieszkanego w 85 proc. przez Gruzinów powiatu achalgorskiego (właśnie w nim w ubiegłym roku ostrzelano kolumnę samochodów, w której poruszali się prezydent Lech Kaczyński i Micheil Saakaszwili). Dziennik Wiedomosti pisze, że cały czas trwają dostawy broni do Gruzji z Ukrainy, Czech i Izraela. Pod okiem doradców wojskowych z USA trwa również szkolenie oddziałów gruzińskich do walk w terenie górskim. Gazeta, powołując się na opinię szefa rosyjskiego Sztabu Generalnego, generała Nikołaja Makarowa, komentuje, że armia gruzińska jest dzisiaj lepiej uzbrojona, niż była w sierpniu ubiegłego roku. Tbilisi doniesienia z Moskwy skomentowało jednoznacznie: jako prowokację, która ma skompromitować Gruzję w oczach Zachodu.
@RY1@i02/2009/245/i02.2009.245.000.008a.001.jpg@RY2@
Według Rosjan gruzińskie wojska przygotowują się do odbicia części Osetii Południowej
AP
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu