Dziennik Gazeta Prawana logo

MSZ nie radzi sobie z kłamstwami

29 czerwca 2018

Aż 103 razy w ciągu roku pojawiło się w zagranicznych mediach sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne" - wynika z najnowszego raportu Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Resort przyznaje, że mimo ciągłych dyplomatycznych interwencji dziennikarze wciąż używają tego niefortunnego wyrażenia. Problem wrócił ze wzmożoną siłą w ostatnich tygodniach, gdy niemieckie agencje prasowe, relacjonując głośny proces Johna Demjanjuka, strażnika obozu koncentracyjnego w Sobiborze, pisały o "polskim obozie". Za nimi ten błąd powtórzyły media na całym świecie. Dlatego tylko w Hiszpanii na przełomie listopada i grudnia ambasada RP musiała wysłać aż kilkanaście sprostowań, a we Francji listy od ambasadora powędrowały do siedmiu redakcji. - To działa jak kserokopiarka, trudno nad tym zapanować, bo kolejni dziennikarze powielają błędy po agencjach prasowych - przyznaje ambasador w Hiszpanii Ryszard Schnepf.

Jak wynika z raportu MSZ, ten błąd najczęściej pojawiał się w prasie, ale zaraz potem w telewizji, internecie i radiu. Wytropiony został także w podręcznikach, a nawet w... powieściach. - Zdarzyło się nawet, że takie określenie pojawiło się w tomiku poezji obozowej. Autor sam przeszedł przez obóz koncentracyjny, więc sytuacja była bardzo delikatna. Wiadomo, że było to sformułowanie poetyckie, ale placówka interweniuje nawet w takich przypadkach - mówi Magdalena Sanocka z ambasady polskiej we Francji.

Wpadkę zaliczył też Departament Sprawiedliwości USA, który opisując jedno z wydarzeń II wojny światowej, napisał o "polskich obozach koncentracyjnych".

To niefortunne sformułowanie znalazło się również w relacjach z wycieczek zagranicznych uczniów do Auschwitz. - Najsmutniejsze jest to, że nasilenie takich błędnych doniesień zbiega się z obchodzeniem rocznic wydarzeń historycznych. A to przecież powinien być moment, kiedy świadomość historyczna się zwiększa - ubolewa marszałek Senatu Bogusław Borusewicz.

Jak to zmienić? MSZ stawia na działania dyplomatyczne, czyli reagowanie na każdy wykryty przypadek powielania błędu. Jako dowód swojej skuteczności przedstawia raport, z którego wynika, że tylko w 9 przypadkach na 103 zagraniczne media nie uwzględniły sprostowania czy interwencji. - I nigdy się nie zdarza, żeby w tym samym medium powielono ten sam błąd - mówi Kinga Wustiger, pierwszy sekretarz ambasady polskiej w Berlinie.

Resort spraw zagranicznych chce też działać we współpracy z ministerstwami edukacji poszczególnych państw. Na razie analizuje, jaki jest wizerunek Polski za granicą. I dokładnie sprawdza, jak polska historia jest przedstawiana w podręcznikach, w tym także, czy pojawiają się określenia zakłamujące wydarzenia II wojny światowej.

- To zupełnie nieskuteczne działanie - uważa muzyk Paweł Kukiz, który deklaruje, że wytoczy proces wszystkim redakcjom, które bezkarnie piszą o polskich obozach koncentracyjnych. Podobnego zdania jest specjalista ds. marketingu politycznego Eryk Mistewicz. - W tej sprawie rzeczywiście brakuje silnego uderzenia. MSZ ma związane ręce, bo nie może sobie pozwolić na żadne kontrowersyjne działania. Jest więc pole do popisu dla różnego rodzaju stowarzyszeń i celebrytów. Bo tu potrzeba akcji, która odbije się szerokim echem w całej Europie - przekonuje.

Przyznaje to także również ambasador Ryszard Schnepf. Jego zdaniem dyplomatyczne interwencje docierają jedynie do wąskiej grupy osób. - Przydałoby się głośne wydarzenie, które zwróciłoby uwagę opinii publicznej na całym świecie, że przekłamywanie historii jest szkodliwe i bardzo bolesne dla większości Polaków - mówi. On sam, kiedy był wiceministrem spraw zagranicznych, proponował, by w takich sytuacjach pozywać redakcje przed sąd. Okazało się jednak, że to nie takie proste. - Z ekspertyz wynikało, że prawo prasowe jest bardzo różne w różnych krajach, więc trudno byłoby wytaczać mediom procesy - mówi.

@RY1@i02/2009/241/i02.2009.241.000.007a.001.jpg@RY2@

Kreje, w których media użyły sformułowania "polskie obozy"

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.