Gen. David Petraeus: Kabul to nie Bagdad, ale i tu możemy powtórzyć sukces irackiego surge
Amerykanie są zdecydowani ustabilizować sytuacje w Afganistanie i zależy im na czasie - twierdzi generał David Petraeus, dowódca sił USA na Bliskim i Środkowym Wschodzie w rozmowie z Financial Times.
W ten sposób Amerykanie z jednej strony upewniają Afgańczyków, że nie mają zamiaru zostawić ich sam na sam z talibską rebelią, a z drugiej - że marines nie zostaną pod Hindukuszem na zawsze, czego obawia się wielu miejscowych. To drugie założenie ma wzmacniać założony przez prezydenta Baracka Obamę początek wycofywania się sił USA z Afganistanu: rok 2011.
Generał Petraeus, główny autor strategii surge, która okazała się sukcesem w Iraku, unika porównań między sytuacją w obu krajach. Jednak najwyraźniej ma też zamiar maksymalnie wykorzystać swoje wcześniejsze doświadczenia z Iraku, skupiając się m.in. na prowincji Helmand, gdzie - podobnie jak w irackim Anbarze - rebelia cieszy się największym poparciem miejscowej ludności.
Dowódca sił USA na Bliskim i Środkowym Wschodzie ma też zamiar zaprowadzać spokój w Afganistanie, jednając się z poszczególnymi plemionami - począwszy od najmniejszych.
Poszczególne drobne kroki powinny w sumie przynieść zasadniczą zmianę sytuacji, w tym ogarniętym wojna domowa kraju. - Podobnie jak w Iraku, gdzie wielu ludzi głośno domaga się wyjścia amerykańskich, a jednocześnie po cichu, prywatnie, mówią: byleby nie za szybko - podkreślił w wywaidzie gen. Petraeus.
mj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu