Zdemokratyzowaliśmy Unię. Naszą klęską jest dyplomacja
@RY1@i02/2009/234/i02.2009.234.000.009b.101.jpg@RY2@
Elmar Brok, jeden z twórców unijnej reformy
Materiały prasowe
Wreszcie dajemy Europie zdolność działania. Znacznie poszerzone zostaje spektrum spraw, w których decyzje będą podejmowane większością głosów, a nie jak dotąd drogą żmudnego konsensusu.
Ograniczenie wymogu jednomyślności przede wszystkim pomoże Europie lepiej reagować na kryzysy finansowe i zagrożenia zewnętrzne. Ale zwiększenie liczby głosowań większościowych wprowadzi również do unijnej gry międzyrządowej więcej demokratycznych reguł. Nauczy budowania koalicji i podporządkowania się decyzjom większości. Demokratyzacji przysłuży się także poszerzenie uprawnień Parlamentu Europejskiego, jedynego organu UE, który jest wyłaniany w drodze wyborów bezpośrednich.
Boli mnie zwłaszcza rezygnacja z wielu ambicji w dziedzinie wspólnej unijnej polityki zagranicznej. Gdy zaczęliśmy prace nad eurokonstytucją, naszym celem było, aby Europa mówiła jednym głosem w negocjacjach z Chinami czy USA, aby była globalnym graczem. To się nie do końca udało. Zyskujemy możliwość skoordynowanego działania UE w wielu dziedzinach, jak np. wspólna polityka energetyczna. Powołana zostanie unijna służba dyplomatyczna. Ale to wciąż nie jest jeden wspólny europejski głos.
Rzeczywiście w pierwotnych założeniach nowe urzędy miały mieć dużo mocniejsze znaczenie. Najpierw pojawiły się nazwiska Joschki Fischera, potem Tony’ego Blaira. Ale w tej sprawie nie było kompromisu, bo państwa członkowskie chciały zachować dla siebie część dyplomatycznych kompetencji. Trzeba się z tym pogodzić.
Treść w większości pozostała. Musieliśmy jednak odrzucić formę. Szkoda, bo model eurokonstytucji i jej nazewnictwo były czytelniejsze. Mogły służyć budowie europejskiej tożsamości i przysłużyć się lepszemu zrozumieniu integracji przez obywateli.
To wykluczone. Nie będzie nowej próby wprowadzenia formalnej konstytucji czy powołania wspólnego europejskiego państwa. Teraz nastąpi raczej faza konsolidacji, przetestowania nowo powołanych instytucji i próba pokazania ludziom, że ta reforma była potrzebna.
niemiecki europoseł, jako szef delegacji Europejskiej Partii Ludowej brał udział w pracach nad eurokonstytucją, a potem traktatem lizbońskim
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu