Barack zawiódł. Na szczęście
Barack Obama pokonał republikanina Johna McCaina ogromną przewagą głosów. Ameryka na starcie obdarzyła nowego prezydenta ogromnym kredytem zaufania. Jak się sprawy mają po roku?
ROZMOWA
Zależy, jak na to patrzymy. Popularność Obamy przez pierwsze pół roku regularnie spadała. Ale jesienią słupki znowu się odbiły. Dzisiaj więcej Amerykanów go popiera, niż jest mu przeciwnych, chociaż w kluczowych sprawach politycznych jest nieco gorzej.
Nie. Muszę dodać, że na szczęście. Dwa lata temu startował jako kandydat skrajnie pacyfistyczny, zdający się nie rozumieć racji stanu USA w kontekście ich militarnego zaangażowania na świecie. Chwalił się tym, że jeszcze jako senator stanowy z Chicago od początku sprzeciwiał się inwazji na Irak. Dzięki temu m.in. zdobył poparcie skrajnej lewicy i odebrał partyjną nominację Hillary Clinton. Ale jako prezydent na szczęście zmądrzał i przeszedł na pozycje konserwatywne.
To pozory. Nie wycofał wojsk z Iraku ani z Afganistanu. Co więcej, zdaje się też tłumić gołębie podejście członków swojej ekipy, w tym wiceprezydenta Bidena, i najprawdopodobniej zwiększy kontyngent pod Hindukuszem.
Nic podobnego. Obama nie zaproponował zupełnie nowej wizji, jakiegoś zrównoważonego multilateralizmu. Stany Zjednoczone dalej odgrywają, i chcą odgrywać, dominującą rolę w świecie. Proszę zauważyć, że Obama wcale nie lekceważy zagrożenia ze strony Iranu, tylko na podstawie ostatnich danych wywiadowczych po prostu aktualizuje strategię wobec nuklearnych ambicji Teheranu. Gdy się okazało, że ajatollahowie budują drugą instalację, zareagował bardzo stanowczo.
No i dostali. Na arenie międzynarodowej Obama po prostu nie może postąpić inaczej, to zbyt skomplikowany mechanizm. Natomiast u siebie prezydent robi różne dziwne, czasem radykalne rzeczy. Teraz chce np. ubezpieczyć wszystkich Amerykanów.
I znowu: zależy, jak na to spojrzeć. Z punktu widzenia polityki Obama robi błąd, bo za bardzo ingeruje w wolny rynek. Może to zniszczyć medycynę w USA. Z drugiej strony realizuje jednak swoją przedwyborczą obietnicę.
Myślę, że za wcześnie, by o tym rozsądzać. Sprawa reformy systemu ochrony zdrowia będzie głównym testem jego prezydentury. Na razie proces ustawodawczy w tej sprawie przebiega dość ślamazarnie. Jeśli ta operacja się nie powiedzie, a taki scenariusz jest możliwy, bo przeciw prezydenckiej wizji wypowiada się część umiarkowanych demokratów, to klęska Obamy będzie podwójna. Po pierwsze, straci pozycję we własnej partii, a po drugie - znacznie gorsze dla niego - poniesie klęskę w oczach Amerykanów.
*, doradca b. prezydenta Ronalda Reagana
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu