Premier Belgii na czele Unii?
Mało znany belgijski premier Herman Van Rompuy ma największe szanse na nominację na pierwszego prezydenta Unii Europejskiej.
Tak przynajmniej twierdzą unijni dyplomaci cytowani przez AFP. - Jest konsensus wokół jego nazwiska, a to jest rzadkością w gronie 27 państw. Nikt się nie sprzeciwia jego nominacji, a wielu przywódców namawia go do kandydowania - dodaje źródło francuskiej agencji. Nazwisko Rompuya było po raz pierwszy wspomniane podczas czwartkowej kolacji przywódców Unii na szczycie w Brukseli.
Jeszcze w zeszłym tygodniu faworytem do stanowiska szefa Rady Unii Europejskiej wydawał się Tony Blair. Jednak większość małych państw UE, a także Polska, była przeciwna kandydaturze byłego brytyjskiego premiera w obawie, że jest on zbyt silnym politykiem. Polscy dyplomaci przyznają, że Rompuy nie stwarza ryzyka dominacji i dlatego jest do zaakceptowania.
Belg wydaje się także mile widziany w Paryżu. Choć jest Flamandem, od końca zeszłego roku umiejętnie kieruje koalicyjnym belgijskim rządem tak, aby nie skonfliktować francuskojęzycznej mniejszości z niderlandzką. W czasie weekendu prezydent Nicolas Sarkozy zapowiedział, że Niemcy poprą tego samego kandydata na przewodniczącego Rady UE co Francja.
Przywódcy UE formalnie mianują na 2,5-letnią kadencję (z możliwością ponownego wyboru) prezydenta Europy na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli w połowie listopada. W ten sposób mógłby on objąć swoją nową funkcję od 1 grudnia.
j.bie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu