W tej debacie możecie zwyciężyć
ROZMOWA
JĘDRZEJ BIELECKI:
MARCO INCERTI*:
Widzę przynajmniej dwie przyczyny. Polska co prawda jest dużym krajem ludnościowo. Wciąż jednak wyraźnie uboższym nie tylko od Niemiec i Francji, ale także Włoch i Hiszpanii. Dlatego czuje się niepewnie i obawia dominacji tych państw. Po drugie od przystąpienia do Unii 5 lat temu Polska była niezwykle aktywna w kreowaniu polityki zagranicznej Europy, szczególnie w odniesieniu do Rosji. Dlatego nie chce, aby nowy prezydent Unii czy europejski minister spraw zagranicznych teraz dyktował stanowisko Brukseli wobec świata.
Nie sądzę. Motywacje krajów, które nie chcą silnego prezydenta Europy, są dość rozbieżne. Holandia, Belgia i Luksemburg są za daleko posuniętą integracją Unii. I obawiają się, że polityk w rodzaju Blaira osłabi jej ponadnarodowe organy, jak Komisja Europejska i Parlament Europejski. To więc zupełnie inne rozumowanie od prezentowanego przez polski rząd, choć konkluzje są te same.
Przeciwnie, polskie władze wybrały dobry moment. Po podpisaniu traktatu przez prezydenta Kaczyńskiego pozycja Polski w Brukseli bardzo się wzmocniła. Można zaryzykować tezę, że polskie stanowisko może przeważyć wynik debaty nad powołaniem przewodniczącego Rady UE.
, ekspert brukselskiego Centrum Europejskiej Polityki Strategicznej CEPS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu