Tabloidy opuszczają Browna
Sprzedający codziennie 3 mln egzemplarzy, najpoczytniejszy brytyjski dziennik "The Sun" oficjalnie wycofał swoje poparcie dla Partii Pracy Gordona Browna i namaścił szefa konserwatystów Davida Camerona na następnego premiera.
@RY1@i02/2009/192/i02.2009.192.000.012a.101.jpg@RY2@
Gordon Brown stracił poparcie "The Sun"
AFP
Na Wyspach poparcie wysokonakładowych bulwarówek już nieraz decydowało o wyniku wyborów. Tym razem może być podobnie.
- Laburzyści przegrali - napisał "The Sun" na pierwszej stronie swojego wczorajszego numeru. Należący do australijskiego potentata medialnego Ruperta Murdocha tabloid wyjaśnił też, dlaczego w trzech ostatnich wyborach parlamentarnych w 1997, 2001 i 2005 r. popierał Partię Pracy. - Dwanaście lat temu Wielka Brytania z nadzieją wyczekiwała zasadniczej politycznej zmiany. Dziś znaleźliśmy się niestety znowu w tym samym punkcie - napisali redaktorzy "The Sun".
Teraz Cameron
Dziennik przedstawia długą listę błędów lewicowego rządu: nieskuteczną walkę z przestępczością, pogarszający się poziom szkolnictwa, nieudaną reformę zdrowotną, zbyt liberalną politykę imigracyjną, prowadzone bez przekonania operacje wojskowe w Iraku i Afganistanie czy brak referendum w sprawie traktatu lizbońskiego. - Dziś potrzebujemy rządu, który rozetnie więzy krępujące przedsiębiorców, obniży podatki i skończy z marnotrawstwem publicznych pieniędzy. Wierzymy, że lider konserwatystów David Cameron jest w stanie poprowadzić taki gabinet - napisał dziennik.
Edytorial nieprzypadkowo pojawił się w momencie, gdy w Brighton trwa kongres Partii Pracy, na którym bijący rekordy niepopularności Gordon Brown stwierdził, że jego partia "nie dokończyła jeszcze dzieła reformowania Wielkiej Brytanii" i chce walczyć o zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach do Izby Gmin. Laburzyści poniosą w nich najprawdopodobniej druzgocącą porażkę. Chce na nich głosować ok. 29 proc. wyborców - o ponad 10 punktów mniej niż na rywali z Partii Konserwatywnej.
Stalin i Partia Pracy
Otwarte wypowiedzenie wojny - "The Sun" kontra Brown - dla nikogo na Wyspach nie jest zaskoczeniem. - Właściciel gazety Rupert Murdoch popierał partię Tony’ego Blaira i Gordona Browna, gdy była ona u szczytu popularności, bo nie chciał płynąć pod prąd opinii publicznej. W detalach od dawna mocno krytykował jednak poczynania laburzystów: szczególnie ich politykę angażowania się Wielkiej Brytanii w integrację europejską - mówi nam politolog z Cambridge David Runciman.
Jego zdaniem mediom Murdocha zawsze zdecydowanie bliżej było do obozu konserwatywnego. Runciman przypomina, że np. w latach 80. "The Sun" mocno przyczynił się do wypromowania Margaret Thatcher na ikonę brytyjskiej prawicy. W czasie strajków górniczych przeciw polityce żelaznej damy dziennik zaciekle atakował lidera związkowców Arthura Scargilla, nazywając go np. "Mine Fuehrer" ("mine" to po angielsku kopalnia - red.). Przed wyborami 1987 r. w "The Sun" pojawił się edytorial: "Dlaczego popieram Partię Pracy", a pod tekstem widniał podpis "Józef Stalin". Część brytyjskich historyków do dziś podkreśla też, że "The Sun" w praktyce rozstrzygnął na korzyść torysów wybory do Izby Gmin w 1992 r. - Jeśli ten człowiek wygra, niech ostatni Brytyjczyk opuszczający Wyspy zgasi światło - to tylko jeden z tytułów, jakimi w przededniu wyborów bulwarówka atakowała lidera laburzystów Neila Kinnocka.
Teraz podobne działa zostaną wytoczone przeciwko Brownowi. Należy przypuszczać, że na podobne pozycje przejdą inne należące do Murdocha gazety: skierowany do inteligencji "The Times" czy tygodnik "News of the World".
Laburzyści mogą liczyć już tylko na kilka tradycyjnie lewicowych redakcji: głównie wywodzący się z ruchu związkowego "Daily Mirror" (1,3 mln) oraz czytany przez liberalną inteligencję "The Guardian" (330 tys.). Brytyjczycy żartują, że reszta gazet, głównie bulwarówek, i tak poprze tych kandydatów, którzy mają... największy biust.
Niedościgły wzór dla "Faktu"
"The Sun"
swój komercyjny sukces zawdzięcza zręcznemu połączeniu plotek z dziedziny show-biznesu, politycznych skandali, rozbudowanych stron sportowych i odważnych tytułów. Na łamach dziennika permanentnie gości brytyjska rodzina królewska, bynajmniej w nie najkorzystniejszym świetle. Od lat 70. na stronie 3 obowiązkowo pojawia się młoda modelka w stroju topless.
Rafał Woś
rafal.wos@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu