Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosja nie pokona wojsk NATO

1 lipca 2018

W obecności prezydentów Dmitrija Miedwiediewa i Aleksandra Łukaszenki zakończyły się wczoraj największe od 28 lat wojskowe ćwiczenia na obszarze postsowieckim.

Ponad dwanaście tysięcy rosyjskich i białoruskich żołnierzy z udziałem niewielkiego kontyngentu z Kazachstanu wspólnie ćwiczyło obronę przed agresją Zachodu.

Manewrom Zachód 2009 uważnie przyglądały się państwa NATO, w tym Polska. Analitycy nie mają złudzeń: to właśnie armie Sojuszu były w scenariuszu ćwiczeń rosyjsko-białoruskich wrogiem. Rosyjski ekspert w dziedzinie wojskowości ppłk Igor Korotczenko, były członek sztabu generalnego Związku Sowieckiego i Rosji, ocenia w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" ćwiczenia Zachód 2009.

@RY1@i02/2009/191/i02.2009.191.000.012a.101.jpg@RY2@

Rosyjsko-białoruskie ćwiczenia trwały 20 dni. Według ppłk. Korotczenki zakończyły się sukcesem, choć nie zdołały przykryć niedostatków rosyjskiej armii

AFP

@RY1@i02/2009/191/i02.2009.191.000.012a.102.jpg@RY2@

Ppłk Igor Korotczenko, szef magazynu "Nacyonalnaja Oborona"

Materiały prasowe

Poprawia się koordynacja wojsk, zwłaszcza że poza armią rosyjską w ćwiczeniach brali udział Białorusini. To ma zawsze pozytywny wpływ na gotowość operacyjną sił Floty Bałtyckiej i ogólnie wojska w europejskiej części Rosji.

Główne problemy naszej armii to zbyt mała ilość nowoczesnego uzbrojenia i systemów łączności oraz niedopuszczalnie niski zakres automatyzacji. Znacząco odstajemy od państw NATO, zwłaszcza od USA, w sferze technologii i możliwości bojowych poszczególnych oddziałów. Kluczowe jest również to, że jeśli chodzi o region bałtycki - w którym odbywały się ćwiczenia - potencjał bojowy Rosji w porównaniu z państwami NATO i neutralną Szwecją jest znacząco niższy. I ta różnica zwiększa się z każdym rokiem. Nie bez przyczyny jednym z głównych pytań zadanych wczoraj prezydentowi Miedwiediewowi podczas spotkania z wojskowymi było to, kiedy Flota Bałtycka otrzyma wreszcie nowoczesny sprzęt, zwłaszcza okręty.

Bardzo niekonkretnie: w ciągu 10 lat mamy otrzymać sprzęt gwarantujący wypełnienie zadań dotyczących obrony bezpieczeństwa Rosji. To długo, i bardzo źle wróży naszej zdolności bojowej.

Bez wsparcia broni jądrowej nie tylko nie damy rady odeprzeć agresji, ale też zostalibyśmy pokonani. Jedyna szansa to strategiczna i taktyczna broń jądrowa. Jeśli degradacja naszej floty będzie postępować, będziemy zmuszeni zbroić nowo budowane okręty w taktyczną broń jądrową.

Według informacji ministerstwa obrony - nie. Ale nie należy zapominać, że samoloty Su-22, Su-27 i MiG-29 także mogą przenosić broń jądrową, tyle że taktyczną. Tym niemniej widać, że dla rosyjskiej armii przekształcenie ewentualnej wojny w konflikt nuklearny jest najmniej pożądanym wariantem. Byłoby to zbyt duże zagrożenie. Użycie broni jądrowej jest zapewne przewidziane tylko w wybranych, lokalnych operacjach: albo miejsc dyslokacji wroga, albo instalacji wojskowych będących poważnym zagrożeniem dla naszej armii.

Michał Potocki

michal.potocki@dziennik.pl

szef magazynu "Nacyonalnaja Oborona"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.