Łukaszenka opozycji nie odpuszcza
Po ogłoszeniu zwycięstwa Aleksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich i pacyfikacji opozycji władze w Mińsku nie zamierzają przerwać represji.
Tymczasem przywrócenie unijnych sankcji wobec Białorusi wydaje się pewne.
W trakcie świąt Bożego Narodzenia w mieszkaniach aresztowanych wcześniej opozycjonistów (o organizację zamieszek podejrzane są już 23 osoby, w tym pięciu dawnych kandydatów na prezydenta) i ich rodzin, a także w biurach niezależnych mediów i organizacji trwały przeszukania. Funkcjonariusze konfiskowali komputery. W nocy z soboty na niedzielę KGB weszło do mieszkania, które służyło za biuro Biełsatu, polskiej telewizji dla Białorusi. Biełsat przewidział jednak tę ewentualność i kilka dni wcześniej ewakuował sprzęt.
Na przykręcenie śruby opozycji stanowczo zareaguje Europa. Na łamach "The New York Times" zapowiedzieli to szefowie MSZ Czech, Niemiec, Polski i Szwecji, czyli państw, które do tej pory promowały politykę otwarcia na Mińsk. "Kontynuowanie pozytywnych relacji z Łukaszenką byłoby stratą czasu i pieniędzy" - czytamy w tekście podpisanym m.in. przez Radosława Sikorskiego. Do zawieszenia dialogu z Mińskiem do czasu uwolnienia więźniów politycznych wezwał też dawny lider opozycji Aleksander Milinkiewicz, cieszący się dużym autorytetem na Zachodzie. W tej sytuacji na początku roku należy się spodziewać przywrócenia sankcji przeciwko Białorusi.
Wyłom z atmosfery ogólnego oburzenia na Białoruś uczyniła jedynie Rosja. Prezydent Dmitrij Miedwiediew, z reguły szafujący demokratyczną retoryką, pogratulował Łukaszence sukcesu wyborczego.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu