Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Łukaszenka woli Rosję

2 lipca 2018

PAŁOWANIE OPOZYCJI i procesy zamiast współpracy z Europą. Prezydent pogardził obietnicą 3 mld euro z Unii Europejskiej za namiastkę demokracji. Wolał konkrety, które oferuje Moskwa

Podczas gdy Zachód potępia przemoc wobec opozycji i kwestionuje wynik wyborów na Białorusi, Rosja pałowanie uznaje za wewnętrzną sprawę Aleksandra Łukaszenki. Sam prezydent na wczorajszej konferencji prasowej mówił jasno: "Więcej głupiej demokracji w kraju nie będzie (...)". Baćka wybrał przemoc i procesy opozycjonistów. Nie był zainteresowany niedawną ofertą szefów MSZ Niemiec i Polski, którzy za w miarę demokratyczne wybory i powstrzymanie się od przemocy oferowali na początku listopada 3 mld euro.

Los głównego kontrkandydata Łukaszenki Uładzimira Niaklajeua jeszcze do wczoraj do późnego popołudnia pozostawał nieznany. Ani rodzina, ani najbliżsi współpracownicy nie wiedzieli, gdzie przebywa pobity do nieprzytomności polityk. Po południu prezydent powiedział, że trafił do aresztu i czeka go proces.

Również wczoraj zaczął przekonywać część opozycjonistów, by potępili działania swoich kolegów. I miał na tym polu sukcesy. Liberalny ekonomista i kandydat w niedzielnych wyborach Jarosław Romańczuk spotkał się z prezydentem. Na kilka dni przed wyborami chwalił się, że dostał propozycję objęcia posady premiera. W poniedziałek recytował z kartki deklarację lojalności wobec władz: "Niestety, podczas mityngu Mikoła Statkiewicz, Andrej Sannikau i Wital Rymaszeuski wezwali i zaprowadzili ludzi na plac Niepodległości. Tam sprowokowali niepokoje i podjęli próbę zajęcia budynku rządu. Życie tysięcy ludzi znalazło się w zagrożeniu. Andrej Sannikau, którego zachęcała żona Irina Chalip, bardzo chciał zaszkodzić kruchemu dialogowi, jaki rodzi się między Białorusią a wspólnotą międzynarodową".

Po rozprawie z opozycją Łukaszenki nie potępiła jedynie Rosja. - Mam nadzieję, że w następstwie tych wyborów Białoruś będzie kontynuować (...) tworzenie nowoczesnego państwa opartego na demokracji i przyjaźni ze swymi sąsiadami - mówił wczoraj Dmitrij Miedwiediew.

Wcześniej 9 grudnia - podczas wizyty prezydenta Aleksandra Łukaszenki w Moskwie - Rosja znacząco przebiła wartą 3 mld euro ofertę Zachodu.

Zdaniem minister rozwoju gospodarczego Rosji Elwiry Nabiullinej Mińsk po wyborach może liczyć na 4 mld dol. wsparcia ze strony Moskwy. Chodzi między innymi o porozumienie o cłach na rosyjską ropę. Po przeróbce w białoruskich rafineriach jest ona z zyskiem odsprzedawana na Zachód. Do tego Kreml mówi o ulgach przy dostawie gazu - choćby zagwarantowania dalszego tranzytu surowca po uruchomieniu Nord Streamu (co wiąże się z zyskami pochodzącymi z opłat tranzytowych). Albo preferencyjne ceny w kontrakcie na dostawy gazu w roku 2011.

W tej sytuacji oferta UE wyglądała bardziej niż skromnie. Sikorski obiecywał warte 3 mld euro programy unijne, choć nie potrafił powiedzieć, z jakich źródeł mają pochodzić pieniądze. Poza tym oferował też udział Białorusi w unijnym Wymiarze Północnym - inicjatywie o symbolicznym budżecie.

Gdy Łukaszenka pytał o możliwości wykorzystania polskiego Naftoportu do przyjmowania i transportowania wenezuelskiej ropy, Warszawa powiedziała "nie". Wcześniej jego rząd nie potrafił - mimo początkowych sukcesów - dogadać się z Litwą w sprawie tranzytu z Kłajpedy na Białoruś ropy wenezuelskiej. - Z tego, co wiem, projekt upadł na poziomie komercyjnym - mówił "DGP" premier Litwy Andrius Kubilius.

Właśnie na takich projektach Łukaszence zależało najbardziej. Deal był dość prosty: idziecie na ustępstwa w dziedzinie energetyki i transportu, my zastanowimy się nad reformami. Unia z kolei wolała najpierw mieć dowód, że system się liberalizuje, a dopiero potem zawierać porozumienia.

Efekt tej geopolitycznej układanki poznaliśmy wczoraj: rosyjscy obserwatorzy nie dostrzegli uchybień w procesie wyborczym. OBWE była przeciwnego zdania. - Te wybory nie dały Białorusi nowego startu - mówił wczoraj szef misji OBWE Tony Lloyd.

Według polskiego prezydenta Bronisława Komorowskiego należy "ponownie przeanalizować strategię UE wobec Białorusi".

Szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton potępiła użycie przemocy i wezwała władze do natychmiastowego zwolnienia aresztowanych. Podobnie szef PE Jerzy Buzek. Trudno się dziwić zmianie tonu. Z dziesięciu kontrkandydatów Łukaszenki do aresztu trafiło siedmiu. W sumie w efekcie zaczystki do wczoraj za kratkami znalazło się prawie 640 osób.

- Od tej pory nie zrobimy niczego, by komukolwiek się podobać. Nie potrzebujemy uznania wyborów, i tak musicie z nami współpracować - komentował kolejne głosy potępienia Łukaszenka.

@RY1@i02/2010/247/i02.2010.247.000.007a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP

Wczorajsza manifestacja w Mińsku. UE i USA potępiły rozprawę Aleksandra Łukaszenki z opozycją. Rosja uznała ją za wewnętrzną sprawę Białorusi

Michał Potocki z Mińska

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.