Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Polscy przedsiębiorcy liczą na polityczny lobbing w Rosji

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Tego, jak negocjować Z MOSKWĄ, powinniśmy się uczyć od polityków niemieckich i amerykańskich

Prezydenci Polski i Rosji ogłosili wczoraj przełom w relacjach między dwoma krajami. Dmitrij Miedwiediew mówił, że zaufanie między prezydentami buduje zaufanie między społeczeństwami. Ale testem tego zaufania będą relacje gospodarcze.

Tu przywódca Federacji Rosyjskiej przedstawił konkretne plany. Przyznał, że przedsiębiorstwa z jego kraju są zainteresowane inwestowaniem w polskie firmy energetyczne. Wymienił Lotos, jedną z największych polskich firm paliwowych, na którą już raz zęby ostrzył sobie Łukoil. Miedwiediew nie wykluczył także wejścia rosyjskich spółek na polską giełdę. - To dodatkowe możliwości ich dokapitalizowania. Są notowane na giełdach w innych krajach - mówił.

Polski prezydent podobnych planów nie przedstawił. Mówił tylko enigmatycznie, że jest parę projektów, które mogą być przedmiotem zainteresowania nie tylko biznesu polskiego.

- Wydaje mi się, że znajdziemy tutaj wspólny obszar zainteresowania i wspólny obszar działania, który by pozwolił obu stronom na przedsięwzięciach tego typu zarabiać - tłumaczył.

Komorowski dodał, że Polska życzliwie patrzy na perspektywę wejścia Rosji do Światowej Organizacji Handlu. Nie wspomniał, że wzajemne relacje znacznie poprawiłyby się, gdyby Moskwa zniosła zaporowe cła, które blokują rozwój handlu między dwoma krajami. W tym roku deficyt Polski w handlu z Rosją może zbliżyć się do 8 mld euro. Polski prezydent nie wspomniał o tym, że polskie firmy nie posiadają gwarancji państwowych w Rosji. Są także narażone na samowolę urzędników.

- Sytuację panującą w Rosji można nazwać brakiem prawa albo nieprzestrzeganiem reguł prawnych - mówi Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha.

Dlatego niewielkim firmom, które nie mają poparcia miejscowych polityków lub dużych partnerów osadzonych w układach polityczno-gospodarczych Rosji, niezwykle trudno rozwijać tam biznes.

- Bardziej niż kapitał i pomysł na biznes liczy się tam protekcja miejscowych oligarchów - dodaje Jabłoński.

Jeden z biznesmenów, który próbował w Rosji prowadzić firmę z branży finansowej, wyjaśnia, że rynek jest podzielony między różne grupy polityczno-biznesowe.

- Nie wystarczy więc dać łapówki urzędnikom - tłumaczy. - By wejść na rynek, trzeba dotrzeć do odpowiedniego człowieka, który zajmuje się ochroną odpowiedniej branży, dopiero wtedy można poczuć się bezpieczniej.

Nawet jednak taka gwarancja traci ważność, gdy zmienia się klimat polityczny. Marcin Warwas, wiceprezes Comarch SA, przyznaje, że wśród dużych firm, z którymi jego spółka może realizować spore projekty w Rosji, są zarówno podmioty z udziałem Skarbu Państwa, jak i całkowicie prywatne. - Jedne i drugie liczą się ze zdaniem i polityką państwa - przyznaje Warwas.

I tu właśnie potrzebni są politycy. Mogą oni wspierać biznes w oficjalnych rozmowach. - Powinniśmy się bardzo dużo nauczyć od Niemców, Francuzów, Amerykanów, jak profesjonalnie i skutecznie uprawiać lobbing na poziomie politycznym promujący rodzimy biznes - mówi wiceprezes Comarchu.

Tamtejsi politycy przy każdej okazji rozmawiają o inwestycjach ich firm w Rosji, a nawet zabiegają o konkretne kontrakty. Tymczasem polscy przywódcy do końca nie uporali się jeszcze z uwolnieniem eksportu polskiego mięsa na rynek rosyjski. - Polskie produkty mięsne są bardzo wysoko oclone, dziwimy się również częstym kontrolom weterynaryjnym - twierdzi Roman Bańka, dyrektor ds. handlowych giełdowego Mispolu.

Dopiero zmiana traktowania takich firm jak Mispol będzie oznaczała prawdziwy przełom w relacjach polsko-rosyjskich.

Polska życzliwie patrzy na perspektywę wejścia Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO) - zapewnił prezydent Komorowski. Rosja stara się o to od 1993 roku. Miedwiediew zapowiedział, że rosyjskie przedsiębiorstwa są zainteresowane prywatyzacją obiektów energetycznych w Polsce. Według rosyjskiego prezydenta szczególną uwagę należy jednak poświęcić średniemu i małemu biznesowi.

Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk podpisał z rosyjskimi ministrami umowy w sprawie transportu morskiego, walki z zanieczyszczeniami na Bałtyku i porozumienie w sprawie częstotliwości radiowych niezbędnych do uruchomienia w Polsce naziemnej telewizji cyfrowej.

Priorytetem mają być usprawnienia dotyczące obrotu gospodarczego. Jak zapewniał wczoraj polski minister sprawiedliwości, taka umowa ma zostać podpisana w pierwszej połowie 2011 roku. Natomiast główna umowa dotycząca obrotu w sprawach cywilnych ma być podpisana już w czasie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.

Do tego prokuratorzy generalni Polski i Rosji, Andrzej Seremet i Jurij Czajka, podpisali memorandum ws. współpracy obu prokuratur.

Prezydenci zapowiedzieli objęcie patronatem obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej. - Musimy zrobić wszystko, żeby ustalenia śledztwa były w pełni znane i dostępne dla wszystkich zainteresowanych stron - mówił Dmitrij Miedwiediew. Nie wiadomo jednak, kiedy wrak Tu-154 wróci do Polski. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski chce, by stało się to przed 10 kwietnia. Jego rosyjski odpowiednik Aleksander Konowałow zapewnił, że będzie tę inicjatywę popierał wewnątrz Rosji.

Bartosz Biskupski

Michał Śliwiński

dgp@infor.pl

Współpraca Beata Tomaszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.