Nie ma zgody w sprawie unijnego budżetu
Wczoraj nad ranem Europarlament i Rada UE nie porozumiały się w sprawie wielkości wydatków w 2011 r. Termin umowy upływał o północy. Nawet przedłużenie rozmów o kilka godzin nie przyniosło efektu.
Poszło o wielkość wydatków. Zgodnie z żądaniami Rady UE eurodeputowani zrezygnowali z postulatu zwiększenia wydatków o 6,2 proc., zadowalając się podwyżką o 2,9 proc. Ale Wielka Brytania, Holandia i Szwecja poszły w żądaniach jeszcze dalej. Sprzeciwiły się uzupełnieniu przyszłorocznego budżetu o niewykorzystane w tym roku fundusze warte 0,3 proc. PKB Unii.
Zdaniem Europarlamentu to złamanie obowiązujących regulacji, zgodnie z którymi niewykorzystane środki były dopisywane do następnego budżetu, jeśli tak postanowiła Rada UE. Teraz, uważają eurodeputowani, Londyn, Haga i Sztokholm postawiły w tej sprawie weto. Reprezentująca brytyjski rząd sekretarz skarbu ds. ekonomicznych Justine Greening podkreślała jednak, że w czasach, gdy wszystkie rządy UE oszczędzają, oszczędzać musi też Bruksela.
Zdaniem dyplomatów cytowanych przez portal Euractiv bezpośrednim powodem braku porozumienia była pryncypialna postawa przewodniczącego PE Jerzego Buzka. Do kompromisu był bardziej skłonny przewodniczący komisji budżetowej Alain Lamassoure.
Wczoraj Buzek odrzucił ten zarzut: - Ostrzegałem kilka razy ministrów, aby nie wylewali dziecka z kąpielą. Niestety właśnie tak zrobili.
Procedura opracowania nowego budżetu zaczyna się od początku. Komisja Europejska będzie musiała przedstawić nowy projekt. Zdaniem komisarza ds. budżetu Janusza Lewandowskiego proces jego przygotowania i zatwierdzenia przez PE oraz Radę UE zajmie kilka miesięcy. To oznacza, że przynajmniej na początku 2011 r. Unia będzie działała na podstawie prowizorium budżetowego: każdego miesiąca wydatki wyniosą 1/12 tych z 2010 roku.
Ofiarą nowego układu padną przede wszystkim te instytucje, które do tej pory nie istniały: służba zagraniczna (liczyła na blisko 500 mln euro w 2011 r.) i nowe instytucje nadzoru finansowego.
KE chciała też zwiększyć o 6 mld euro środki na fundusze strukturalne w stosunku do 2010 r. (z czego dla Polski blisko 1/3). Polska nie powinna za to stracić na dopłatach dla wsi. Zgodnie z traktatem akcesyjnym dopłaty bezpośrednie wzrosną o 10 proc. i łącznie z funduszami na rozwój obszarów wiejskich polscy rolnicy powinni w 2011 r. otrzymać 3,98 mld euro. Jednak Bruksela ma na to wolne rezerwy m.in. dzięki mniejszym wydatkom na podtrzymanie cen żywności (np. ceny mleka były wyższe, niż się spodziewano).
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu