Gospodarka pogrąża Obamę
Amerykanie coraz mocniej odwracają się od Baracka Obamy. Według najnowszego sondażu jego Partia Demokratyczna straci 2 listopada kontrolę nad Izbą Reprezentantów. A to oznacza, że prezydentowi do końca kadencji trudno będzie przeforsować jakąkolwiek ustawę.
Na Republikanów zamierza głosować 48 proc. Amerykanów, podczas gdy na Demokratów - 44 proc., wynika z badania przeprowadzonego przez Reutersa i ośrodek Ipsos. Na dodatek ci pierwsi są bardziej zdeterminowani, by za dwa i pół tygodnia udać się do lokali wyborczych - taki zamiar deklaruje prawie dwie trzecie, a spośród zwolenników Demokratów tylko 56 proc.
Jeśli Obama nie zdoła odwrócić tego trendu, Republikanie zdobędą w Izbie Reprezentantów 227 miejsc, a Demokraci - 208. Obecnie partia Obamy ma w Izbie wręcz przygniatającą przewagę - 255 do 178 (na dwóch pozostałych miejscach są wakaty). Także w Senacie, gdzie do obsadzenia jest jedna trzecia miejsc, zmieni się układ sił. Demokraci wprawdzie utrzymają kontrolę (52 do 48), ale mając sporo powyżej wymaganych 40 mandatów, Republikanie będą swobodnie mogli blokować wszystkie projekty ustaw poprzez obstrukcję.
Taka sytuacja drastycznie zmniejszy szansę Baracka Obamy na reelekcję w 2012 r. Mając przeciw sobie Kongres, prezydent nie będzie w stanie przeforsować żadnej kluczowej ustawy, o ile nie będą chcieli tego także Republikanie. Wiadomo jednak, że głównych inicjatyw prezydenta - takich jak reforma systemu opieki zdrowotnej i ubezpieczeń społecznych - nie poprą. A dotychczasowe dokonania prezydenta - mimo szumnych zapowiedzi i wielkich oczekiwań - są zbyt małe, by dawać nadzieję na drugą kadencję. Z ważniejszych ustaw przyjęto jedynie ustawę o reformie regulacji rynków finansowych oraz prawie 800-miliardowy pakiet stymulacyjny dla amerykańskiej gospodarki, który jednak nie przyniósł spodziewanej poprawy.
Właśnie stan gospodarki, której grozi powrót recesji, i bezrobocie utrzymujące się na bardzo wysokim jak na USA poziomie 9,6 proc. zdecydują o wyniku listopadowych wyborów. Za najważniejsze problemy kraju uznaje je 49 proc. Amerykanów. Na dalszych miejscach są zmniejszenie deficytu budżetowego, reforma systemu opieki zdrowotnej i podatki. Na końcu listy zaś - ekologia i wojna w Afganistanie, czyli dwie sprawy, które w kampanii wyborczej Obama traktował jako priorytetowe. Co gorsza, aż 63 proc. ankietowanych uważa, że sprawy w kraju idą w złym kierunku - to najwyższy odsetek od objęcia przez Obamę urzędu prezydenta w styczniu zeszłego roku.
@RY1@i02/2010/202/i02.2010.202.000.010d.001.jpg@RY2@
Fot. White House
2 listopada na Demokratów chce głosować 44 proc. Amerykanów
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu