Dziennik Gazeta Prawana logo

Łukaszenko pozbywa się rywala

28 czerwca 2018

Stowarzyszenie opozycyjnego kandydata na prezydenta Białorusi Uładzimiera Niaklajeua zostało wczoraj zdelegalizowane.

Niaklajeu jest uznawany za polityka zdolnego zagrozić prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence. Do tego cieszy się sympatią zarówno Zachodu, jak i Rosji.

Ruch Naprzód (RN) był formalną podbudową kampanii Mów Prawdę! (HP!), dzięki której Niaklajeuowi udało się wyjść poza dotychczasowe schematy działania opozycji białoruskiej skupionej na walkach frakcyjnych i przekonywaniu już przekonanych. Niaklajeu przeprowadził kilka akcji, które przyniosły mu rozpoznawalność także wśród apolitycznej do tej pory części ludności, takich jak akcja "Sto twarzy bezrobocia" czy kampania na rzecz nadania jednej z ulic Mińska imienia zmarłego w 2003 r. pisarza Wasila Bykaua. Kandydat kreuje się na białoruskiego Vaclava Havla. Podkreśla, że z zawodu jest poetą, odcinając się zarazem od tradycyjnie rozumianej polityki.

Wczoraj miński sąd cofnął rejestrację RN. Za pretekst posłużył zarzut zarejestrowania siedziby RN w pomieszczeniach zdefiniowanych w planach zagospodarowania jako przestrzeń handlowa, a nie administracyjna, jak wymaga prawo. RN nie zgadza się z zarzutami i zapowiada apelację.

Niaklajeu od pewnego czasu liczył się z możliwością delegalizacji RN. Jego ludzie starali się zarejestrować na zapas kilka nowych stowarzyszeń. - Chcemy uniknąć konieczności działania w podziemiu - mówiła nam rzeczniczka HP! Julia Rymaszeuska. Tym bardziej że białoruski kodeks karny za udział w niezarejestrowanej organizacji przewiduje nawet dwa lata więzienia. Delegalizacja może zatem odstraszyć część wolontariuszy, a zarazem posłużyć władzom za pretekst do kolejnych represji. Na pewno zaś utrudni Niaklajeuowi prowadzenie kampanii wyborczej.

Wybory prezydenckie na Białorusi odbędą się 19 grudnia. Niaklajeu obok dawnego wiceszefa MSZ Andreja Sańnikaua jest uznawany za faworyta w rozmowach o wyłonieniu jedynego kandydata opozycji. Według części obserwatorów dysponuje największym budżetem na prowadzenie kampanii. Sam Niaklajeu twierdzi, że część środków otrzymuje od białoruskich biznesmenów mieszkających w Rosji, co dało asumpt do wysuwania oskarżeń o kremlowską inspirację jego ruchu.

Z drugiej strony Niaklajeu, obecnie zbierający podpisy pod swoją kandydaturą, byłby do zaakceptowania także przez Zachód. Niedawno rozmawiał m.in. z sekretarz stanu USA Hillary Clinton. - Pani sekretarz powiedziała, że jeśli wybory prezydenckie będą uczciwe i przejrzyste, USA nie tylko zdejmą sankcje wobec Białorusi, ale i zaoferują preferencje gospodarcze. A jeśli wynik jak zawsze zostanie sfałszowany, sankcje zostaną jeszcze zaostrzone - relacjonował Niaklajeu w rozmowie z "DGP".

@RY1@i02/2010/200/i02.2010.200.000.009b.001.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Niaklajeu rozmawiał o sytuacji Białorusi z Hillary Clinton

Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.