Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Dwie unijne ambasady dla Polaków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

WIĘKSZOŚĆ DYPLOMATÓW pochodzi ze starej Unii. Z 26 nominacji na stanowiska zaledwie trzy przypadły państwom Europy Środkowej

Szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton mianowała wczoraj 26 nowych ambasadorów UE. Najważniejszą z listy placówkę - Pekin - obejmie Niemiec Markus Ederer.

Polakom przypadną dwie ambasady. Joanna Wronecka pokieruje placówką w Jordanii, Tomasz Kozłowski w - ważnej z punktu widzenia Unii - Korei Południowej. Oprócz nich na liście Ashton z nowej Europy jest jeszcze Bułgar. Jak pisaliśmy wcześniej, były premier tego kraju Filip Dimitrow pojedzie do Tbilisi. Przed końcem listopada ma zostać rozstrzygnięty konkurs na to, kto będzie szefował unijnej ambasadzie w Mińsku.

Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski mówił wczoraj, że jest zadowolony "z tego dobrego początku". - Będziemy nadal zabiegać o to, aby reprezentacja geograficzna, ale też jeśli chodzi o płeć, była lepsza niż do tej pory - mówił Sikorski na konferencji prasowej. Odrzucił też sugestie, że te nominacje mogą nam utrudnić objęcie w przyszłości placówek, na których Polsce szczególnie zależy: w Moskwie, Kijowie czy Mińsku. - Jeśli Polacy wygrywają konkursy, jeśli pokazujemy, że mamy świetnych kandydatów, to toruje to drogę do kolejnych sukcesów - powiedział.

Joanna Wronecka, która pojedzie do Ammanu, jest byłą polską ambasador w Maroku. Tomasz Kozłowski to były ambasador Polski w Pakistanie i były szefem departamentu Azji i Pacyfiku w MSZ. Seul, w którym będzie ambasadorem, obecnie odgrywa ważną rolę w stosunkach gospodarczych UE - Azja. Bruksela jest na etapie finalizowania umowy o wolnym handlu z Koreą Południową.

Trwa też proces wyboru ścisłego kierownictwa unijnego MSZ w centrali w Brukseli, gdzie - zgodnie z nieoficjalnymi informacjami - zastępcą sekretarza generalnego i jednym z dyrektorów też mają być Polacy.

Ashton powiedziała wczoraj, że swoje decyzje poda do wiadomości dopiero, kiedy dostanie ostateczne zielone światło od Parlamentu Europejskiego w sprawie budżetu Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Sprawa budżetu jest przedmiotem sporu między PE a Ashton. Jak powiedziała w rozmowie z "DGP" deputowana Zielonych Franziska Brantner, szefowa unijnego MSZ, opóźniając ogłoszenie decyzji próbuje wywrzeć presję na posłów. Pod koniec listopada, kiedy ESDZ powinna osiągnąć pełną zdolność do działania, parlament będzie mniej skłonny blokować budżet instytucji, by nie brać na siebie odpowiedzialności za opóźnienia w jej powołaniu.

Po wczorajszym ogłoszeniu nominacji przez Ashton w sumie na 115 szefów delegatur UE pięciu pochodzi z nowej Europy.

Zbigniew Parafianowicz,

euobserver, pap

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.