Dyplomacja UE dla wszystkich. Kiedyś
Polacy są na listach kandydatów na unijnych ambasadorów w Bejrucie i Seulu. Nazwiska większości osób, które wygrały konkurs na 29 placówek UE, będą ogłoszone najpewniej we wtorek.
Pierwsza transza nominacji obejmuje 27 stanowisk szefów delegacji (ambasadorów) oraz dwóch zastępców na ważnych placówkach w Waszyngtonie i Chinach. Na liście nie było interesujących z polskiego punktu widzenia: Rosji, Ukrainy czy Białorusi. Były za to placówki głównie w Afryce, a także m.in. w Chinach, Argentynie i Brazylii.
Szefowa unijnej dyplomacji wycofała się ze swoich zapewnień, że przy powoływaniu na stanowiska do tzw. unijnego MSZ będzie przestrzegała zasady równowagi geograficznej i płci. W sobotę tłumaczyła, że jest na to zbyt wcześnie. W maju w rozmowie z "DGP" przekonywała, że taka reguła jest dla niej priorytetem. - Przyjęłam dwie zasady kształtowania nowej europejskiej służby dyplomatycznej: zapewnienie przy nominacji zarówno równowagi geograficznej, jak i równowagi między kobietami i mężczyznami - mówiła. W sobotę na konferencji prasowej precyzowała, że obowiązuje ona nadal, ale nie teraz, tylko w bliżej niesprecyzowanej przyszłości.
O placówkę w Chinach toczą się obecnie największe zabiegi dyplomatyczne. Faworytem na ambasadora UE w Pekinie jest niemiecki dyplomata Markus Ederer. Według źródeł bliskich Ashton miała ona zapewnić szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego podczas rozmowy na marginesie zakończonego w sobotę w Brukseli nieformalnego posiedzenia szefów dyplomacji państw UE, że Polacy dostaną dobre stanowiska. Chodzi o dwa w centrali ESDZ, o które ubiegają się minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz i szef gabinetu przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Maciej Popowski. Jeden z nich może zostać zastępcą sekretarza generalnego ESDZ, a drugi dyrektorem generalnym.
Jak pisaliśmy wcześniej, nowo powoływani szefowie unijnych ambasad oraz dwóch wiceszefów wraz z obecnymi szefami delegatur UE będą tworzyć główną część unijnego MSZ. Zieloni i część chadeków z PE przekonują, że lista Ashton musi uwzględniać oczekiwania państw nowej Unii i respektować kryterium płci. W przeciwnym razie grożą blokowaniem budżetu Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ).
Zbigniew Parafianowicz, pap, euobserver
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu