Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Obama ciągnie w dół gubernatorów

1 lipca 2018

Barack Obama ciągnie w dół Demokratów. W efekcie rekordowo niskiego poparcia dla prezydenta jego partia musi się liczyć z poważnymi stratami podczas listopadowych wyborów do Kongresu i wyjątkowo ważnych w tym roku wyborów gubernatorów stanowych.

Według najnowszego sondażu Gallupa poparcie dla działań Baracka Obamy deklarowało 42 proc. Amerykanów - to najgorszy wynik od objęcia przez niego urzędu w styczniu zeszłego roku.

Z kolei dezaprobata po raz pierwszy sięgnęła poziomu 50 proc. Patrząc na sprawę czysto statystycznie, notowania Obamy nie są ani lepsze, ani gorsze niż jego poprzedników. Wszyscy amerykańscy prezydenci od Lyndona Johnsona w pewnym momencie spadli poniżej 40-proc. poparcia, a gdy George W. Bush odchodził z Białego Domu, dobrze go oceniało 34 proc. obywateli. Jednak Obama startował z zupełnie innego pułapu - gdy obejmował urząd, aprobowało go 82 proc. Amerykanów, a po pierwszym tygodniu rządów pod względem poparcia z powojennych prezydentów ustępował tylko Johnowi Kennedyemu.

Szybko topniejące notowania Baracka Obamy to przede wszystkim rezultat słabej kondycji amerykańskiej gospodarki. Amerykanie coraz mniej wierzą w to, że Demokraci, którzy kontrolują obie izby Kongresu, mają jakikolwiek pomysł na wyjście z kryzysu. Sztandarowy pomysł Obamy, czyli prawie 800-miliardowy pakiet stymulacyjny, nie zmniejszył bezrobocia, które wynosi 9,5 proc., a w drugim kwartale wzrost gospodarczy spadł 3,7 do 2,4 proc. A ekonomiści coraz częściej mówią, że Stanom grozi drugie dno recesji.

Na dodatek prezydent też notuje własne wpadki. Reakcja na wyciek ropy do Zatoki Meksykańskiej - największą katastrofę ekologiczną w historii USA - jest oceniana jako spóźniona i za słaba, i nie zmienia tego nawet PR-owska podróż Obamy z córkami na Florydę, jaką odbył w ostatni weekend. Tym bardziej że media zajęły się raczej poparciem Obamy dla budowy meczetu w pobliżu Ground Zero, czemu sprzeciwia się 60 proc. Amerykanów, w tym nawet niektórzy demokratyczni senatorowie.

Notowania prezydenta bezpośrednio przekładają się na preferencje partyjne. Według drugiego sondażu Gallupa, gdyby wybory do Kongresu odbyły się w zeszłym tygodniu, na Republikanów głosowałoby 50 proc. Amerykanów, a na Demokratów - 43. To najlepszy wynik i największa przewaga Republikanów w tym roku - która pozwala myśleć im o przejęciu Izby Reprezentantów i odbiciu kilku miejsc w Senacie (wybieranych będzie wszystkich 435 członków Izby i 34 senatorów).

Mniej spektakularny, ale w długiej perspektywie ważniejszy wyścig, toczy się o stanowiska gubernatorów stanowych. W tym roku wybierać ich będą mieszkańcy 37 stanów. Demokratyczni gubernatorzy rządzą obecnie w 26 z 50 stanów, ale według analizy niezależnego The Rothenberg Political Report w listopadzie stracą co najmniej osiem. A to będzie wyjątkowo bolesne, bo gubernatorzy będą uczestniczyć w dostosowywaniu okręgów wyborczych do wyników trwającego w USA spisu powszechnego. - Nowi gubernatorzy wpłyną na politykę w tej dekadzie. Nic dziwnego, że obie partie wydają ogromne pieniądze na te wybory - mówi Bloombergowi Paul Light, politolog z New York University.

Jak do tej pory Republikanie zebrali na kampanie gubernatorów 58 mln dol., a Demokraci - 40. W obu przypadkach jest to rekord.

@RY1@i02/2010/160/i02.2010.160.000.010a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Sztandarowy pomysł Obamy, 800-miliardowy pakiet stymulacyjny, nie zmniejszył bezrobocia

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.