Lekkie odchudzenie Unii
Mniej na fundusz spójności (o 1,1 mld euro), niższe dopłaty do rolnictwa (o 820 mln), ograniczone pakiety stymulujące wzrost gospodarczy i zatrudnienie (o 841 mln). Wielka Brytania i kraje skandynawskie chcą zmniejszyć budżet Unii na 2011 rok
Coraz więcej europejskich państw chce cięć w budżecie unijnym. I to w obszarach, na których najbardziej zależy Polsce - polityce spójności. Pierwszym potwierdzeniem tego trendu jest spór wokół uchwalanego co roku (w ramach widełek wyznaczanych przez wieloletnie perspektywy) budżetu UE na najbliższe dwanaście miesięcy.
Z krążącego od kilku dni po Brukseli projektu na 2011 r. wynika, że unijne rządy obcięły budżet o 3,6 mld euro w stosunku do tego, co proponowała Komisja Europejska. - Do komisji dotarła moda na budżetowe oszczędności - mówi nam wysoki rangą unijny dyplomata odpowiedzialny za przygotowanie budżetu UE, który był świadkiem rozmów o zmianach w budżecie na 2011 r.
Postulowane cięcia siłą rzeczy najmocniej uderzą w najbardziej kapitałożerne pozycje unijnego budżetu, czyli np. fundusz spójności dla najbiedniejszych regionów Starego Kontynentu (minus 1,1 mld euro mniej, niż chciała KE w 2011 r.) czy dopłaty dla europejskich rolników (820 mln euro mniej). Mniej pieniędzy przewidziano także na wydatki związane ze stymulowaniem wzrostu gospodarczego i zatrudnienia (841 mln euro mniej).
Oszczędności, choć już bardziej symboliczne, nie ominą także funkcjonowania samych unijnych instytucji. Jeśli propozycje przejdą, eurokraci będą się musieli liczyć np. z redukcją dopłat do przedszkoli dla swoich dzieci. Przekaz ma być jasny: skoro oszczędza cała Europa, to zaciskanie pasa nie powinno ominąć Brukseli. Propozycję musi jeszcze przyjąć jesienią Parlament Europejski.
Na czele ruchu oszczędnościowego stoi koalicja średniej wielkości krajów UE z Wielką Brytanią i krajami skandynawskimi na czele. Są jednak wśród nich również przedstawiciele nowych krajów UE - Czesi. Wszystkie te kraje łączy jedno: tylko w niewielkim stopniu korzystają z polityki rolnej czy spójności. Nasz rozmówca w Komisji Europejskiej przyznaje jednak, że ich inicjatywa cieszy się cichym przyzwoleniem dużych krajów UE, takich jak Niemcy czy Francja, które jako główni sponsorzy unijnego budżetu będą liczyć każde euro w czasie rokowań nad perspektywą budżetową 2014 - 2020.
Zwolennicy oszczędzania na polityce spójności mają w ręku kilka silnych argumentów. - W czasie kryzysu coraz więcej Europejczyków zaczyna zdawać sobie sprawę, że polityka UE nastawiona na podtrzymywanie rolnictwa czy zasypywanie dochodowych różnic była zapatrzona w przeszłość i nie przygotowywała do rywalizacji z państwami Dalekiego Wschodu czy Stanami Zjednoczonymi - mówi nam Fredrik Erixon, szef European Centre for International Political Economy (ECIPE) w Brukseli. Jego zdaniem nie oznacza to wprawdzie, że Unia Europejska w jednej chwili odwróci się od biednych regionów w Polsce czy Rumunii. - Wahadełko zaczyna się jednak wyraźnie wychylać w przeciwnym kierunku: innowacyjności i zwiększania konkurencyjności, na czym niewątpliwie ucierpią najbardziej zacofane regiony Europy - dodaje.
Polsce, która należy do czołowych odbiorców europejskiej pomocy, ten pomysł się nie podoba. Jak pisaliśmy wczoraj, minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz zapewnia, że rząd chce bronić obecnego kształtu unijnej polityki spójności do spółki z innymi biedniejszymi krajami nowej UE oraz niektórymi niemieckimi landami (zwłaszcza na wschodzie kraju), które z niej korzystają.
@RY1@i02/2010/159/i02.2010.159.000.007a.001.jpg@RY2@
Fot. Forum
Komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski i szef KE Jose Barroso
@RY1@i02/2010/159/i02.2010.159.000.007a.002.jpg@RY2@
Rok 2011 początkiem unijnego oszczędzania
Rafał Woś
rafal.wos@infor.pl
współpraca kk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu