Janukowycz podstępem poszerzył swoje kompetencje
Rządząca Ukrainą Partia Regionów rozszerzyła pełnomocnictwa prezydentowi Wiktorowi Janukowyczowi. Zrobiono to w tak sprytny sposób, że opozycja sprawy nie zauważyła, a odkryli ją dopiero dziennikarze.
Jak napisał wczoraj "Kommiersant Ukraina", diabeł tkwi w jednym zapisie niewinnych z pozoru poprawek do ustawy o podstawach polityki wewnętrznej i zagranicznej, które Rada Najwyższa uchwaliła w lipcu 2010 r.
W myśl ukraińskiej konstytucji prezydent, a konkretnie zarządzana przez niego Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, "kontroluje i koordynuje działalność organów władzy wykonawczej w sferze bezpieczeństwa narodowego i obrony". Poprawka znacząco rozszerzyła definicję bezpieczeństwa narodowego. Do tej pory liczyła ona 30 słów, obecnie jest to już 147 słów. Elementami bezpieczeństwa stały się m.in.: ochrona zdrowia, nauka, rozwój kulturowy ludności, wolność słowa, polityka emerytalna, usługi finansowe, podatki. W ten sposób parlament uprawomocnił rysującą się od początku władzy Janukowycza praktykę, w myśl której to prezydent steruje działalnością rządu premiera Mykoły Azarowa.
Dla niepoznaki propozycję poprawki zgłosił Wałerij Pysarenko, jeden z kilku popierających Janukowycza deputowanych Bloku Julii Tymoszenko (BJuT). Do głosowania doszło wieczorem, gdy sala świeciła pustkami, pod nieobecność deputowanych opozycji. - W państwie powinien być jeden gospodarz - mówił w rozmowie z "Kommiersantem" doradca prezydenta Jurij Samojłenko.
Opozycja po wczorajszej publikacji "Kommiersanta" mówi o skandalu i spełnieniu groźby przekazania większości prerogatyw prezydentowi, choć w myśl konstytucji Ukraina jest państwem parlamentarno-gabinetowym. - Niestety na dziś jesteśmy pozbawieni jakichkolwiek efektywnych narzędzi do walki z władzą, możemy najwyżej apelować do społeczeństwa - skarżył się deputowany BJuT Serhij Własenko.
Jakby na potwierdzenie obaw opozycji wczoraj funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy wkroczyli do krymskiego biura Ojcowizny, macierzystej partii Tymoszenko, będącej rdzeniem BJuT. Zamaskowani pracownicy SBU przez całą środę uniemożliwiali pracę działaczom biura w Symferopolu, mieście uznawanym za bastion regionałów.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu