Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

USA wyciszyły swoje Nangar Khel

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Amerykanie mają na swoim koncie masakrę cywilów znacznie gorszą niż wydarzenia z udziałem polskich żołnierzy w sierpniu 2007 r.

Niemal w tym samym miejscu - w okolicach miejscowości Nangar Khel - dwa miesiące wcześniej ostrzelali szkołę religijną, w której mieli się ukrywać talibowie. Jak się później okazało, zabili dzieci. Dowództwo USA całą sprawę wyciszyło. Wydarzenia nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie przeciek dokumentów Pentagonu na stronę internetową WikiLeaks.

Scenariusz wydarzeń w Nangar Khel jest wzorcowym przykładem partactwa jednego z najbardziej elitarnych oddziałów na świecie. Jednostka TF 373, złożona z komandosów 7. grupy sił specjalnych USA stacjonującej w Fort Bragg, polowała na ważnego komendanta rebeliantów - libijczyka Abu Laith al-Libiego. Miał on się ukrywać właśnie w Nangar Khel. Zamiast ważnego komendanta zabito siódemkę dzieci.

Najciekawsza z tego jest przyjęta przez Amerykanów taktyka. 2007 to rok, w którym władze afgańskie w Kabulu coraz częściej krytykowały siły ISAF i wojska USA o omyłkowe bombardowania z powietrza, w których ginęli cywile. Amerykanie wynaleźli złoty środek na ten zarzut. Miała go spopularyzować właśnie jednostka TF 373. Rozwiązaniem była prosta broń o nazwie HIMARS - high mobility artillery rocket system. HIMARS to sześć rakiet zamontowanych na ciężarówce. W praktyce ostrzał rakietowy zabudowań jest niemal tak samo śmiercionośny jak użycie moździerza (którego pod Nangar Khel użyli Polacy dwa miesiące później) czy bombardowanie z samolotów szturmowych A-10. Co więcej, HIMARS w Afganistanie budził powszechne skojarzenia z sowieckim Gradem - wyrzutniami rakiet na ciężarówkach, którymi w latach 80. pacyfikowano wioski sprzyjające mudżahedinom.

Z dokumentów ujawnionych przez WikiLeaks wynika, że po zabiciu siódemki dzieci w Nangar Khel sporządzono raport, który oznaczono klauzulą tajności oraz kolejną: Noforn, charakteryzującą informacje, którymi nie można się dzielić z sojusznikami. "Wiedza o tym, że TF373 przeprowadziła uderzenie HIMARS, musi być chroniona".

Kolejny ważny wniosek z akcji TF 373: Amerykanie, w przeciwieństwie do Polaków, zamietli sprawę pod dywan. Żołnierze nie trafili pod sąd. Pewne jest, że cztery miesiące później wzięli udział w kolejnej operacji. Też niedaleko Nangar Khel w wiosce Laswanday. Finał był równie tragiczny: zabitych sześciu cywilów. Żołnierze najpewniej do dziś pełnią służbę w Fort Bragg.

Zbigniew Parafianowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.