Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Konflikt może utrudnić operację w Afganistanie

1 lipca 2018

Na południu Kirgistanu trwają rzezie Uzbeków. Jeśli sytuacja szybko się nie ustabilizuje, niepokoje mogą się rozlać na całą Kotlinę Fergańską, którą eksperci porównują do Kosowa. Nie można wykluczyć interwencji Rosji.

Anarchia w Kirgistanie trwa od początku kwietnia, gdy opozycja obaliła prezydenta Kurmanbeka Bakijewa i przejęła władzę w kraju. Bakijew cieszył się poparciem wśród kirgiskich klanów z południa, skłóconych ze swoimi uzbeckimi sąsiadami. Gdy prezydenta zabrakło, tlący się podskórnie konflikt rozgorzał z nową siłą.

W kwietniu Uzbecy podpalili domy należące do rodziny Bakijewa w Dżalalabadzie. Do eskalacji doszło jednak 9 czerwca, po tym jak wśród Kirgizów zaczęły krążyć plotki o ich rodaku zabitym przez Uzbeka na dyskotece w Oszu. W obwodach oskim, dżalalabadzkim i batkeńskim zginęło do tej pory kilkaset osób. Uzbrojone w karabiny i transportery opancerzone bandy krążą po wsiach i palą uzbeckie gospodarstwa. Jak podaje portal Ferghana.ru, do starć po stronie kirgiskiej włączyli się już Tadżycy. Uzbecy nie są w tym regionie darzeni specjalną estymą: to naród z żyłką handlową, a więc bogatszy niż inni.

- Obecne masakry sprowokowali zwolennicy Bakijewa, ale Uzbecy nie są bez winy - mówi nam kirgiski analityk Toktoguł Kakczekejew. - Wielu uzbeckich polityków, w tym ich lider w Dżalalabadzie Kadyrdżan Batyrow, dorobiło się na podejrzanych interesach. Wzajemne pretensje przypominają Kosowo - dodaje.

Rozruchy mogą się rozlać na cały region. Granice w Kotlinie Fergańskiej zostały arbitralnie wytyczone przez Stalina zgodnie z polityką "dziel i rządź". W rezultacie w Kirgistanie mieszka 800 tys. Uzbeków, w Tadżykistanie - kolejny milion, zaś w Uzbekistanie - 1,4 mln Tadżyków i 100 tys. Kirgizów. Do starć i masakr na tle etnicznym dochodziło tu już dwukrotnie - w Oszu w 1990 r. i po uzbeckiej stronie granicy w 2005 r. Władze uzbeckie, bojąc się wybuchu u siebie, zamknęły wczoraj granicę dla kolejnych uchodźców z Kirgistanu. Jednak wcześniej przez granicę udało się przejść 80 tys. uciekinierów. Mieszkający w Uzbekistanie Kirgizi obawiają się zemsty.

Na wydarzenia w Kirgistanie nie może patrzeć spokojnie Rosja. Nie tylko dlatego, że przy okazji polowania na Uzbeków obrywa się także Rosjanom popierającym obecne władze. W poniedziałek Moskwa rozpoczęła konsultacje z niektórymi państwami WNP w sprawie ewentualnej interwencji zbrojnej, o którą poprosiła tymczasowa prezydent Kirgistanu Roza Otunbajewa. Kreml zachowuje jednak ostrożność, bo wprowadzenie wojsk mogłoby rozdrażnić... Uzbekistan, który zazdrośnie walczy o pozycję lidera Azji Środkowej i nie ukrywa pretensji terytorialnych wobec kirgiskiego sąsiada.

- Nie liczyłbym na wkroczenie wojsk rosyjskich, ale Biszkek ma silne wsparcie finansowe, logistyczne i doradcze ze strony Moskwy. Bez tego władze w ogóle nie byłyby w stanie uspokoić sytuacji. Jeśli Rosjanie pomogą nam dozbroić wojska wewnętrzne, sami sobie poradzimy z tym konfliktem - zapewnia Kakczekejew. - Rosja nie pozwoli na afganizację sytuacji - podkreśla.

Swoje interesy mają tu również Amerykanie. Baza Manas nieopodal Biszkeku to dla USA podstawowy węzeł przeładunkowy dla zaopatrzenia żołnierzy walczących w Afganistanie. Z niepokojem na sytuację patrzą sąsiednie Chiny: tysiące Chińczyków prowadzą w Kirgistanie swoje interesy. W najgorszym scenariuszu Kotlina Fergańska przekształci się w trzecią w regionie strefę permanentnej wojny po Afganistanie i plemiennych obszarach Pakistanu.

@RY1@i02/2010/115/i02.2010.115.000.014a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Uzbekistan zamknął wczoraj granice dla kolejnych uchodźców z Kirgistanu

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.