Białoruska opozycja podzielona
Na pół roku przed wyborami prezydenckimi białoruska opozycja jest skłócona i podzielona jak nigdy.
Wyłonienie jedynego kandydata, który miałby stawić czoło Aleksandrowi Łukaszence, wydaje się nierealne.
Podczas weekendowego zjazdu Partii BNF (PBNF), największego i najstarszego ugrupowania opozycyjnego, doszło do awantury. Czterej działacze, w tym szef młodzieżówki Franak Wiaczorka, zostali wykreśleni z listy członków. Wiaczorka krytykował ostatnio przywódców PBNF za zbytnią ugodowość wobec władz. Partii grozi rozłam: część działaczy popiera oficjalnego kandydata PBNF na prezydenta Ryhora Kastusioua, część wzywa do wsparcia jej dawnego przewodniczącego Lawona Barszczeuskiego, zaś szef partii w Mińsku prowadzi kampanię na rzecz Andreja Sańnikaua z Koalicji Europejskiej.
Do tej pory co najmniej 12 polityków opozycyjnych ogłosiło zamiar startu w wyborach. Większość z nich to ludzie kompletnie nieznani. Poszczególne partie szermują wobec siebie oskarżeniami o współpracę z Łukaszenką, podkupywanie wolontariuszy czy działanie na zamówienie Kremla. Do tej pory nie udało się nawet ustalić procedury wyboru wspólnego kandydata w wyborach, które odbędą się jesienią 2010 r. lub - najpóźniej - zimą 2011 r. Lepszego startu kampanii Łukaszenka nie mógł sobie wymarzyć.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu