Człowiek numer dwa rządu Niemiec
Najważniejszy minister finansów w Europie Wolfgang Schaeuble spędza w szpitalu tyle samo czasu co w gabinecie
Wolfgang Schaeuble znowu urzęduje - poinformował Berlin z ulgą na początku tygodnia. W ciągu kilku następnych dni 68-letni szef niemieckiego resortu finansów rzucił się w wir pracy: ogłosił razem z kanclerz Merkel ograniczenie spekulacji na niektórych akcjach i obligacjach (zakaz tzw. nagiej krótkiej sprzedaży) oraz plan reform strefy euro, który miał być w piątek dyskutowany w Brukseli. - Czy Schaeuble wytrzyma takie tempo? - zaczęli zastanawiać się niemieccy dziennikarze. Nie bez powodu. Tuż przed rozpoczęciem pamiętnego szczytu ministrów finansów strefy euro, na którym zdecydowano o stworzeniu wartego 750 mld euro Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, Schaeuble trafił do brukselskiej kliniki, gdzie został przez tydzień. A to nie była pierwsza dłuższa hospitalizacja Schaeublego w ostatnich miesiącach. Już na początku roku minister przez kilka tygodni kierował swoim resortem ze szpitalnego łóżka. Jego współpracownicy zapewniali wprawdzie, że dzięki "nowoczesnym zdobyczom techniki komunikacyjnej" w pełni kontroluje sytuację. Jednak według wielu obserwatorów w czasie narastania greckiego kryzysu nieobecność Schaeublego dawała się mocno odczuć.
Ostatnie problemy ze zdrowiem to efekt źle zagojonej rany po rutynowej operacji kręgosłupa, którą Schaeuble przeszedł kilka miesięcy temu. W przypadku w pełni zdrowego człowieka nie wywołałaby ona większych konsekwencji. W przypadku niemieckiego ministra finansów jest jednak inaczej. Od dwudziestu lat zmaga się on z poważnym uszkodzeniem rdzenia kręgowego, które jest wynikiem nieudanego zamachu na jego życie. 12 października 1990 r. w czasie spotkania z wyborcami w piwiarni Brauerei Bruder w badeńskim Oppenau psychicznie chory mężczyzna oddał trzy strzały w plecy chadeckiego polityka. Schaeuble przeżył, ale od tamtej pory porusza się wyłącznie na wózku inwalidzkim.
Inteligentny i pracowity doktor nauk prawnych Schauble już wówczas uważany był za murowanego następcę lidera chadeków Helmuta Kohla. Zawsze był politykiem o wyrazistych poglądach, który nie starał się każdemu przypodobać. Decyzja o pozostaniu w polityce po zamachu przyniosła mu jeszcze na dodatek opinię twardziela. Jednak gdy wreszcie nadszedł moment na zmianę przywódcy CDU po przegranych wyborach w 1998 r., niespodziewanie wybuchła afera tajnych partyjnych kont. Schaueble przegrał wówczas swoją szansę na przywództwo, wiernie trwając przy swoim mentorze Kohlu. Inaczej niż młodsza i nowa we władzach partii przybyszka z byłego NRD Angela Merkel, która potępiła ojca zjednoczonych Niemiec na łamach "FAZ", co wyniosło ją na sam szczyt.
Schaeuble uznał swoją porażkę i stał się wiernym sojusznikiem Merkel. Ta z kolei chętnie korzystała z jego doświadczenia w poprzednim gabinecie, mianując go ministrem spraw wewnętrznych. W 2009 roku przyznała weteranowi gorący resort finansów i pozycję niekwestionowanego "numeru dwa" w gabinecie.
Jednak problemy ze zdrowiem Schaeublego sprawiły, że komunikacja między nim a kanclerz nie była w ostatnim czasie najlepsza. - Jednego dnia minister proponował utworzenie Europejskiego Funduszu Walutowego, który uratuje Grecję, drugiego kanclerz mówiła, że nie będzie szastania pieniędzmi podatników - przypomniał niedawno "Der Spiegel". W konsekwencji Niemcy przez kilka miesięcy kluczyli w sprawie Grecji, co niewątpliwie przyczyniło się do rozpętania na rynkach finansowych paniki, której skutków cięgle jeszcze nie sposób przewidzieć.
@RY1@i02/2010/098/i02.2010.098.000.024a.001.jpg@RY2@
Fot. Bartłomiej Zborowski/PAP
Wolfgang Schaeuble od 20 lat porusza się na wózku
Rafał Woś
rafal.wos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu