Wiktor Janukowycz nie sprzedał Ukrainy
Wbrew obawom pomarańczowej opozycji Wiktor Janukowycz nie oddał Rosji kontroli nad ukraińską gospodarką. Podczas wizyty prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Kijowie podpisano zaledwie pięć drugorzędnych umów.
Obaj prezydenci spotkali się już po raz siódmy. - Ukraina ma nową administrację, z którą łatwiej rozmawiać - mówił Miedwiediew. Mimo to za ciepłymi słowami nie poszła integracyjna ofensywa, jaką zapowiadano po 21 kwietnia, gdy oba kraje podpisały dwa porozumienia, w myśl których w zamian za zniżkę na rosyjski gaz przedłużono o ćwierć wieku okres dzierżawy bazy floty w Sewastopolu. Wcześniej przedstawiciele poszczególnych koncernów rozważali możliwość dopuszczenia Rosjan do ukraińskich kopalni uranu, elektrowni atomowych i wodnych oraz kolei. Premier Rosji Władimir Putin proponował nawet połączenie Gazpromu i Naftohazu Ukraina.
Opozycja ogłosiła wówczas rządzących zdrajcami. Obawy wzbudzał zwłaszcza przebieg negocjacji międzyrządowych. - Rząd nie udostępnił nam żadnych dokumentów w tej sprawie - skarżył się deputowany Bloku Julii Tymoszenko Jurij Serbin. Okazało się jednak, że rację mieli ci, którzy przestrzegali przed nadmiernym pesymizmem. - Janukowycz po podpisaniu umów charkowskich dostał to, co chciał: tani gaz. Teraz jego skłonność do ustępstw będzie znacznie mniejsza - mówił nam niedawno kijowski politolog Kost Bondarenko.
W efekcie stopniowo spadała liczba umów, którą miały podpisać oba państwa. 28 kwietnia ukraiński minister spraw zagranicznych Kostiantyn Hryszczenko zapowiadał co najmniej dziesięć umów. Jeszcze 17 maja szef kremlowskiej administracji Siergiej Naryszkin mówił o ośmiu, ostatecznie podpisano pięć - i to o niezbyt dużym znaczeniu - oraz trzy deklaracje dotyczące polityki zagranicznej. Dla opozycji to duże zaskoczenie; szef gabinetu cieni BJuT Serhij Sobolew podejrzewał nawet przed wizytą Miedwiediewa, że rząd kłamie w kwestii liczby porozumień i ukrywa te najważniejsze.
Wśród zawartych - obok umowy o współpracy przy projekcie Głonass, będącym konkurencją dla amerykańskiego systemu GPS - najważniejsze jest to o demarkacji granicy, czyli o wytyczeniu jej w terenie. Dla Ukrainy uszczelnienie granicy z Rosją to działanie niezbędne, aby poważnie myśleć o zniesieniu wiz do strefy Schengen. Ale nawet w kwestii granicy Kijów nie poszedł na daleko idące ustępstwa. Opozycja obawiała się, że Janukowycz zrzeknie się praw do spornej wysepki Tuzła w Cieśninie Kerczeńskiej, a tym samym pozbawi Kijów jakiejkolwiek kontroli nad ruchem statków w cieśninie. Jednak sprawę Tuzły na razie wyłączono z umowy, a jej losy rozstrzygnie specjalna komisja.
Rosjanie przywiązywali olbrzymią wagę do kończącej się dziś wizyty. Z Miedwiediewem do Kijowa przyjechał wicepremier, sześciu ministrów, szef administracji prezydenta, dwóch byłych premierów, prezes Gazpromu, a nawet prezydent Tatarstanu. Dziesięciokrotnie zmieniano też jej grafik. Rosyjski prezydent przyznał się nawet do ukraińskich korzeni swojej rodziny. - Moja babcia mówiła językiem z pewnymi naleciałościami surżyka (mieszanki rosyjskiego i ukraińskiego, używanej na pograniczu obu państw - red.) - opowiadał. Do przełomu nie doszło. Prezydenci omawiali wczoraj co prawda perspektywy współpracy w interesujących Rosję dziedzinach. Jednak możliwość oddania Gazpromowi Naftohazu już wcześniej kategorycznie odrzucił sam Janukowycz, a pozostałe ważne kwestie zostały odesłane do dalszych negocjacji.
@RY1@i02/2010/095/i02.2010.095.000.014a.001.jpg@RY2@
Fot. PAP/EPA
Dmitrij Miedwiediew i Wiktor Janukowycz podczas wczorajszego spotkania w Kijowie
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
@RY1@i02/2010/095/i02.2010.095.000.014a.002.jpg@RY2@
Fot. Materiały Prasowe
Wadym Karasiow
Przed wizytą Dmitrija Miedwiediewa w Kijowie mówiło się o wielkich umowach, które mogą zostać podpisane 17 maja. Jednak żadnego przełomu tu nie było. Najważniejsze porozumienie obie strony już podpisały w kwietniu w Charkowie. Umowa "gaz za bazę" była niespodziewana w tym sensie, że nikt nie oczekiwał, iż negocjacje w tej kwestii są tak bardzo zaawansowane.
Na dalej idące umowy nie jest gotowa ani Rosja, ani Ukraina. Moskwa nie może zbyt silnie naciskać Kijowa, by ten zgodził się na zjednoczenie Naftohazu i Gazpromu albo sektora energetyki jądrowej (tego dotyczyły dwie kluczowe propozycje Kremla). Rosjanom dała do myślenia choćby gniewna reakcja ukraińskiej opozycji na podobne pomysły. Z kolei Wiktor Janukowycz nie zgodzi się na tak daleko idące ustępstwa, ponieważ jest to niekorzystne zarówno dla kraju, jak i dla biznesowych partnerów Partii Regionów. Przecież zjednoczenie w branży gazowej oznaczałoby nie tylko przekazanie Rosjanom kontroli nad tranzytem gazu, ale też nad jego wydobyciem na terytorium Ukrainy, które sięga 20 mld m sześc. rocznie. Miodowy miesiąc w relacjach nowej, niebieskiej ekipy w Kijowie z Rosją powoli się kończy.
Opozycja twierdzi, że podpisanie umowy o demarkacji granicy grozi utratą kontroli nad żeglugą w Cieśninie Kerczeńskiej. To śmieszne, gdyż ta sprawa będzie przedmiotem dalszych negocjacji. Zaś wytyczenie granicy na lądzie jest niezbędne i nie budzi żadnych kontrowersji. Z pewnością będzie dobrze przyjęte także przez Unię Europejską, która domaga się uszczelnienia naszych granic. Zwłaszcza że w ten sposób Rosja pośrednio przyznaje, że uznaje Ukrainę za w pełni niepodległe państwo z jasno określonymi granicami.
Duże wrażenie zrobił skład osobowy rosyjskiej delegacji - poza Miedwiediewem do Kijowa przyjechało m.in. siedmiu członków rządu. W ten sposób Rosja symbolicznie demonstruje, że Ukraina należy do rosyjskiej strefy wpływów i Zachód nie ma szansy rzucić Moskwie wyzwania na tym polu. Temu samemu posłużyło też podpisanie trzech memorandów dotyczących polityki zagranicznej. Poparcie Ukrainy dla rosyjskiej koncepcji zastąpienia Sojuszu Północnoatlantyckiego paneuropejskim systemem bezpieczeństwa zbiorowego również nie było niespodzianką. Taki krok był zapowiadany przez regionałów już w czasie kampanii prezydenckiej.
jest ukraińskim politologiem, dyrektorem kijowskiego Instytutu Strategii Globalnych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu