Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Merkel jako pierwszy polityk płaci za ratowanie Grecji

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Spektakularna porażka Angeli Merkel w Nadrenii Północnej-Westfalii. Według pierwszych prognoz wyborczych chadecja niemieckiej kanclerz zdobyła we wczorajszych wyborach w tym landzie zaledwie 34,5 proc. głosów (o ponad 10 proc. mniej niż pięć lat temu) i najprawdopodobniej straci w nim władzę.

Opozycyjna SPD wprawdzie również straciła, osiągając wynik 34,5 proc. głosów (o 2,5 proc. mniej niż w 2005 r.), jednak dzięki znakomitemu wynikowi Zielonych (12,5 proc.) lewicowa koalicja obu tych partii ma największe szanse na przejęcie władzy po wyborach. Stawkę uzupełniają liberałowie z FDP (6,5 proc.) i skrajna Lewica (6 proc.).

Wyborcza porażka oznacza koniec okresu ochronnego dla Angeli Merkel, który trwał od zwycięskich wyborów do Bundestagu jesienią ubiegłego roku. Po czterech latach przymusowego mariażu z socjaldemokratami szefowa chadeków utworzyła wówczas wymarzoną koalicję z liberalną FDP, na czele której miała reformować Niemcy. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Według krytyków Merkel prowadziła raczej chaotyczną politykę doraźnego gaszenia pożarów, najczęściej za pomocą rozdawania publicznych pieniędzy (ostatni przykład to plan ratunkowy dla Grecji).

Berliński rząd nie zajął się natomiast dotychczas najbardziej palącym problemem niemieckiej gospodarki, czyli rosnącym zadłużeniem. Czasu jest coraz mniej. Do 2016 r. berliński rząd musi na przykład wygospodarować 60 mld euro oszczędności. To efekt uchwalonej w 2009 r. poprawki do niemieckiej konstytucji, która zabrania zwiększania deficytu o więcej niż 0,35 proc. PKB rocznie. Ten przepis ma pomóc Berlinowi w powrocie do przestrzegania unijnych kryteriów spójności.

Tymczasem pole manewru dla Merkel i jej ministra finansów Wolfganga Schaeublego coraz bardziej się zawęża. W czwartek okazało się, że z powodu długoterminowych skutków kryzysu gospodarczego do 2013 r. wpływy podatkowe mogą być za Odrą niższe od pierwotnych szacunków nawet o 39,8 mld euro. Na dodatek koalicyjna FDP wciąż domaga się wprowadzenia w życie swojego sztandarowego hasła, czyli dalszego obniżania podatków.

Według ekspertów Merkel i Schaeuble będą musieli w tej sytuacji szukać oszczędności, odchudzając świętą krowę niemieckiej gospodarki, czyli państwo socjalne, co jednak politycznie jest niezwykle ryzykowne. Mogą też ograniczać państwowe subwencje, np. zabierając landom i gminom niewykorzystane pieniądze na nakręcanie koniunktury, które utrzymywały lokalną gospodarkę przy życiu w najgorszych chwilach recesji. Po porażce w Nadrenii Północnej-Westfalii te wysiłki mogą być trudniejsze, bo w jej wyniku CDU i FDP utracą prawdopodobnie większość w wyższej izbie niemieckiego parlamentu Bundesracie, a opozycja uzyska możliwość blokowania części rządowych pomysłów.

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.