Liberalizacja Białorusi - iluzja pozwalająca przetrwać reżimowi Łukaszenki
Aleksander Łukaszenka triumfuje. W ciągu ostatnich dwóch lat stracił miano europejskiego pariasa, zwiększył niezależność od Rosji i pozyskał kredyty z Zachodu. W zamian obiecywał liberalizację.
Kampania przed niedzielnymi wyborami lokalnymi ostatecznie udowodniła jednak, że zmiany były pozorowane.
Od poniedziałku na Białorusi trwa przedterminowe głosowanie, co tylko sprzyja manipulacjom. - Studenci są przymuszani, by głosować przed terminem - alarmuje opozycyjna kandydatka Lubou Kamieniewa.
W ten sposób przed niedzielą może zagłosować nawet co czwarty Białorusin. - Nie ma żadnej kontroli nad tym, co się dzieje z urnami - twierdzi inny kandydat Aleś Łahwiniec. Podczas ostatnich wyborów poparcie dla opozycji w głosowaniu przedterminowym było kilkukrotnie niższe niż w przypadku kart wrzuconych w dniu wyborczym. Statystycznie takie różnice są niewytłumaczalne.
Władze obiecały wpuszczenie opozycjonistów do komisji wyborczych, jednak ostatecznie wśród 69 tys. członków komisji znalazło się zaledwie 76 osób. Kandydaci, którym udało się zarejestrować, byli poddawani naciskom. Wolha Karacz ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej została w środę skreślona z list wyborczych, bo komisja uznała, że rozdawane przez nią baloniki z logo partii są formą przekupstwa. Chadeka Jauhiena Waśkowicza milicja zatrzymała i poturbowała po "anonimowej" skardze na to, że kandydat... krzyczał na meczu hokejowym. Uładzimier Dziawatka z Młodego Frontu zrezygnował ze startu w wyborach po tym, jak KGB zaczęła straszyć jego matkę emerytkę.
Wątpliwości obrońców praw człowieka budzi nie tylko zachowanie władz podczas kampanii wyborczej. W lutym brutalnie rozpędzono wiece opozycji, uchwalono też prawo nakładające kaganiec na internet. Od lipca kontrolę nad siecią przejmą służby specjalne, a dostęp do podejrzanych stron będzie blokowany. Tak padnie ostatni bastion wolnego słowa - o ile w kioskach można dostać zaledwie dwie gazety opozycyjne, w internecie roi się od niezależnych portali. Także w lutym władze przypuściły atak na wiernych Andżelice Borys działaczy mniejszości polskiej i odebrały im Dom Polski w Iwieńcu. - To powtórka z rozrywki: przed wyborami w 2006 r. także przykręcono śrubę Polakom - mówił nam polityk opozycji Aleś Michalewicz. - Konflikt nie ma charakteru etnicznego, lecz polityczny - dodawał przypominając, że Związek Polaków na Białorusi pozostaje najprężniejszą organizacją niekontrolowaną przez władze.
- Reżim w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy stworzył iluzję większej wolności. Zachód się na to nabrał, ale teraz władze muszą przykręcić śrubę, by pozbawić złudzeń własnych obywateli - tłumaczył nam publicysta Pawał Szaramiet. Sam Szaramiet, przebywający na emigracji w Rosji, przed miesiącem został pozbawiony białoruskiego obywatelstwa.
Łukaszence udał się misterny gambit. Dzięki kilku ustępstwom (np. amnestii dla więźniów politycznych) przekonał Zachód do zniesienia blokady Mińska. MFW przyznał Białorusi 3,5 mld dol. linii kredytowej. - Powinniśmy podziękować naszym, w cudzysłowie, wrogom: MFW, Europie i Zachodowi - nie ukrywał prezydent. Dzięki pożyczkom Mińsk wciąż wytrzymuje naciski Rosji, zaś prezydent może pozwolić sobie na antyrosyjskie gesty: przyznał azyl przywódcy Kirgistanu Kurmanbekowi Bakijewowi, którego obalenie co najmniej milcząco wspierała Rosja, a w środę oskarżył Moskwę o pogłębianie kryzysu na Białorusi. O rosyjskim premierze Łukaszenka nie mówi już inaczej niż per "Putin". To rażąca zmiana wobec pełnego szacunku "Władimira Władimirowicza", jak tytułował go w czasach, gdy nie mógł liczyć na wsparcie Zachodu. Problem w tym, że sam Zachód z tej gry ma niemal zerowe korzyści.
@RY1@i02/2010/079/i02.2010.079.000.009a.001.jpg@RY2@
Fot. EAST/NEWS
W zamian za kredyty z Zachodu Łukaszenka obiecał liberalizację Białorusi
W listopadzie 2008 r. Unia Europejska postawiła Mińskowi 12 warunków, których spełnienie miało umożliwić pogłębianie współpracy. Wśród najważniejszych były m.in.: zwolnienie więźniów politycznych, zmiany w prawie wyborczym , zniesienie kary śmierci, ułatwienie rejestracji partii i zwiększenie wolności mediów. W zamian Bruksela oferowała m.in.: liberalizację handlu, ułatwienia wizowe oraz pomoc finansową. Poza uwolnieniem więźniów Mińsk jednak warunków nie spełnił albo spełnił je pozornie.
mwp
Nie będziemy nawet reagować na pytania innych państw o renegocjację umów gazowych - oświadczył wczoraj, czyli dzień po obniżce cen gazu dla Ukrainy, minister energetyki Rosji Siergiej Szmatko. Chodzi o Białoruś, która niejednokrotnie apelowała o podobną ulgę. Łukaszenka mówił nawet, że niższe ceny gazu to jedyny powód, dla którego Mińsk trwa w unii celnej z Rosją. Białoruś jednak zbyt silnie opiera się rosyjskim naciskom gospodarczym, by Moskwa była skłonna do jakichkolwiek ustępstw.
mwp
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu