Amerykańska gospodarka nie jest zakładnikiem Chin
To mit. W rzeczywistości Chiny mają więcej zobowiązań wobec USA niż USA wobec Chin. Ten "bankier Ameryki" ma tylko jednego liczącego się klienta - Amerykę. I musi kupować obligacje USA, bo tylko ten rynek może wchłonąć chińskie pieniądze. Kolejny argument: Chiny przywiązały RMB (juana) do dolara, co oznacza, że w operacjach zagranicznych posługują się... dolarem.
Chiny mają 2,4 bln dol. rezerw walutowych, które muszą wydawać za granicą. Większość gospodarek nie może wchłonąć takiej ilości gotówki. Za 2,4 bln dol. można kupić całkiem spore państwo. Tylko amerykański rynek obligacji i giełda mogą je wchłonąć. Jedyne na świecie.
Niekoniecznie. Na tej płaszczyźnie Stany Zjednoczone prowadzą rozsądną politykę. Nie zezwalają Chinom np. na dostęp do rynku akcji na takim poziomie, na jakim chcieliby Chińczycy. Jedyne miejsce, gdzie Chińczycy mogą włożyć swoje pieniądze, jest amerykański rynek obligacji.
Co więcej, w lutym Departament Skarbu ogłosił, że Japonia posiada obligacje za 768 mld dol., czyli więcej niż Chiny, które zaczęły się ich pozbywać.
Zgoda. Dane te są oparte wyłącznie na lokalizacji kupującego, nie na pochodzeniu jego udziałowców. Chiny mają biura w Wielkiej Brytanii i Hongkongu i nawet jeśli inwestycje z Chin maleją, to inwestycje w Hongkongu i w Brytanii gwałtownie wzrosły. A państwa te nie mają powodów, żeby kupować tyle obligacji, skoro nie mogą na nich zarobić. Informacje mówiące, ile obligacji kupiono wewnątrz Chin, nie dają najmniejszego wyobrażenia o prawdziwej pozycji Chin.
W Chinach pojawia się wiele wewnętrznej krytyki, głosów niezadowolenia z tego, że państwo kupuje amerykańskie obligacje. Wielu przedstawicieli partii nie rozumie, że to mechaniczny proces i że Pekin nie ma wyboru. Właśnie dlatego chiński rząd stara się ukryć, ile amerykańskich obligacji posiada.
Nie ma to zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Opozycja przekonuje, że Demokraci sprzedają Amerykę Chinom, choć wie, że nie o to chodzi. Tymczasem niezależnie od tego, co mówią przywódcy i Chin, i USA, oba kraje są dobrymi partnerami. Pekin niezależnie od tego, co mówi, zachowuje się tak, by wspierać dolara. To mu się po prostu opłaca. Juan to obecnie tylko kopia dolara. Tu kolejny przykład: Chiny nie chcą handlować z żadną inną dużą gospodarką w RMB. Wolą dolary amerykańskie. Owszem, Chiny mogą uczynić RMB swoją walutą regionalną, zaczynając od handlu z Laosem, Birmą, Kambodżą. I na tym koniec.
Reszta zależy od relacji Pekinu ze Stanami Zjednoczonymi.
@RY1@i02/2010/046/i02.2010.046.000.0011.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Derek Scissors
, amerykański specjalista zajmujący się stosunkami amerykańsko-chińskimi w Asian Studies Center przy Heritage Foundation; wykłada również politykę gospodarczą Chin na George Washington University
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu