Argentyna zyskała sojuszników w sporze z Londynem o ropę wokół wysp falklandzkich
Przywódcy krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów zgodnie poparli argentyńskie roszczenia do Falklandów - ogłosiła wczoraj prezydent Argentyny Cristina Kirchner.
Mimo tej demonstracji jedności latynoamerykański szczyt w meksykańskim Cancun będzie jednak zapamiętany z powodu kłótni, do której doszło podczas obrad między prezydentami Kolumbii Alvaro Uribe i Wenezueli Hugo Chavezem.
Według meksykańskiego prezydenta Felipe Calderona uczestnicy szczytu w Cancun uzgodnili projekt deklaracji, w którym przywódcy Ameryki Łacińskiej wyrażają swoje bezwarunkowe poparcie dla Buenos Aires. Nie ogłoszono jednak żadnego oficjalnego dokumentu, choć liderzy poszczególnych państw prześcigali się w wojowniczych oświadczeniach. - Żądamy, i jak sądzę, wszyscy powinniśmy to zrobić, wycofania podwodnej platformy do wierceń oraz by angielski rząd oddał tę ziemię - mówił Chavez. W podobnym tonie wypowiadał się też nikaraguański prezydent Daniel Ortega.
Ta manifestacja wsparcia dla Argentyńczyków nastąpiła dzień po tym, jak Wielka Brytania - mimo protestów Buenos Aires - wznowiła po kilkunastu latach wydobycie na szelfie otaczającym Falklandy. Na dodatek kilka dni temu premier Gordon Brown oświadczył, że jego rząd podjął wszelkie kroki konieczne do zapewnienia bezpieczeństwa Falklandom. W efekcie Argentyna postanowiła umiędzynarodowić spór.
Sprawa Falklandów nie była jednak dominującym tematem w Cancun. Latynoamerykańscy liderzy przede wszystkim omawiali sprawę powołania nowej organizacji regionalnej, mającej być alternatywą dla Organizacji Państw Amerykańskich. Forsowany zwłaszcza przez Hugo Chaveza i jego sojuszników projekt nie przewiduje członkostwa Stanów Zjednoczonych i Kanady.
Mimo ambitnych planów i wspólnej demonstracji w obronie Argentyny przywódcom krajów z Grupy Rio i Wspólnoty Karaibskiej daleko do jedności. Podczas obrad doszło m.in. do pyskówki między prezydentami Wenezueli i Kolumbii. Gdy Alvaro Uribe narzekał na embargo handlowe ustanowione przez Wenezuelę, Chavez oświadczył, że Kolumbia wysłała do Wenezueli komando zabójców, którzy mają go zabić. - Bądź mężczyzną! Takich spraw nie omawia się podczas spotkań takich jak to. Jesteś odważny, gdy jesteś daleko, ale gdy przychodzi stanąć twarzą w twarz, jesteś tchórzem! - krzyczał Uribe. - Idź do diabła - odpowiedział mu Wenezuelczyk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu