To nie Putin kazał strzelać, więc nie będzie przepraszał
Czy zaproszenie Donalda Tuska przez Władimira Putina to dobry znak?
Oczywiście, że tak. Oznacza, że stosunki polsko-rosyjskie idą do przodu. Dla tych, którzy je obserwują, to jasne, że to kolejny, konsekwentny krok, którego się wszyscy spodziewali i który rozpoczął się po dojściu do władzy premiera Tuska.
Przełomy były tylko na wojnach, a nie w stosunkach pokojowych. Rosja jest dla Polski drugim co do wielkości partnerem handlowym. Ale przełomem może być zejście z porządku politycznego sprawy katyńskiej, które może nastąpić po tej wizycie.
A jakie deklaracje można sobie wyobrazić podczas wspólnej ceremonii?
Ale to nie premier Putin wydawał rozkaz strzelania. Więc moim zdaniem nie będzie żadnych przeprosin. Będzie gest upamiętnienia ofiar, który już częściowo został wykonany przez to zaproszenie. Wymagać czegoś dodatkowego to przesada.
A co można powiedzieć w 10-minutowym wystąpieniu jednego czy drugiego premiera? Jestem głęboko przekonany, że nie trzeba za dużo mówić. Starczy gest. Im mniej słów, tym lepiej.
To historycy mogą nieustannie wracać do kwestii Katynia. Będzie wspólna książka naszej komisji i w niej przedstawimy wspólną wersję.
@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.000.004c.001.jpg@RY2@
Fot. materiały prasowe
Artiom Malgin, rosyjski historyk, członek polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych
członek polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu