Łukaszenka ma rywala w walce o prezydenturę
Jest pierwszy chętny do stawienia czoła Aleksandrowi Łukaszence w przyszłorocznych wyborach na Białorusi.
Aleś Michalewicz rozpoczął swoją kampanię wyborczą w oryginalny sposób: w mińskim planetarium. - Przedstawimy nasz program całemu społeczeństwu, ale liczymy głównie na młodą, wykształconą ludność miejską - mówił 34-letni politolog. W trakcie kampanii Michalewicz chce skorzystać z technik PR Baracka Obamy - m.in. filmów na YouTube.
Michalewicz to jedna z najpopularniejszych postaci białoruskiej opozycji. Podczas wyborów parlamentarnych w 2008 r. - według oficjalnych rezultatów - zdobył 14 proc. głosów. Uwzględniając jednak skalę manipulacji, Michalewicz był jednym z kilkunastu opozycjonistów, którzy mieli realną szansę na zwycięstwo w swoim okręgu.
Według niezależnych socjologów spośród obywateli Białorusi jedynie 25 - 35 proc. to przeciwnicy władz Łukaszenki. Nie znaczy to jednak, że na takie poparcie mogą liczyć liderzy opozycji. Nawet w niezależnych badaniach poparcie dla Aleksandra Milinkiewicza i innych polityków rzadko przekracza 10 proc. Brak charyzmatycznego lidera to główna bolączka antyrządowej sceny politycznej. Mimo to opozycja po raz kolejny obiecuje wyłonienie jednego, wspólnego kandydata.
Podobnych wątpliwości nie ma obóz władzy. - Na dziś nie widzę przyczyn, aby rezygnować z uczestnictwa w wyborach - mówił we wrześniu ub.r. Łukaszenka. Gdyby jednak na start nie pozwoliło mu zdrowie, od lat do roli następcy jest przygotowany jego syn Wiktar.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu