Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Zachód godzi się z myślą o negocjacjach z talibami

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W Londynie rozpoczyna się dziś międzynarodowa konferencja, której uczestnicy będą poszukiwać rozwiązania konfliktu w Afganistanie.

Najważniejszym wydarzeniem spotkania ma być prezentacja przygotowanego przez Hamida Karzaja programu, oferującego bojownikom różnego rodzaju korzyści w zamian za złożenie broni. Jak się powszechnie oczekuje, na sfinansowanie programu uczestnicy konferencji przeznaczą ok. 100 milionów dolarów rocznie.

W przeddzień spotkania inny pojednawczy sygnał wysłała ONZ, skreślając ze swojej czarnej listy przywódców ruchu talibów powiązanych z Al-Kaidą. Wśród nich znajduje się m.in. Abdul Wakil Mutawakil, niegdysiejszy minister spraw zagranicznych w rządzie talibów, który w ostatnich latach wycofał się z polityki i osiadł w Kabulu.

Negocjacje już trwają

Ten gest to zdaniem ekspertów pierwszy sygnał prawdopodobnego przełomu. Wszystko wskazuje, że Zachód - który do tej pory oficjalnie wykluczał możliwość negocjacji z talibami - przystanie na szeroko zakrojone rozmowy pokojowe, przynajmniej z umiarkowanymi przywódcami ruchu, oraz wspomniany program zachęt dla talibów chcących powrócić do normalnego życia. - Wiele nazwisk na liście talibów objętych sankcjami nic mi nie mówi - przyznał w ubiegłym tygodniu Richard Holbrooke, specjalny wysłannik Białego Domu do Afganistanu i Pakistanu. - Część ludzi z listy nie żyje, inni nie powinni się na niej znaleźć, a niektórzy nie należą do najniebezpieczniejszych na świecie - dodał. Za politycznym kompromisem rządu Karzaja z talibami opowiada się też głównodowodzący sił USA pod Hindukuszem, generał Stanley McChrystal.

Zielone światło dla negocjacji z afgańskimi radykałami będzie jedynie potwierdzeniem stanu już istniejącego. Londyn od miesięcy naciska Karzaja, by podjął rozmowy z talibami, a brytyjski wywiad lobbuje za znacznym ograniczeniem liczby talibów objętych sankcjami ONZ. Z kolei pakistańska prasa twierdzi, że Amerykanie poprzez saudyjskich i pakistańskich negocjatorów podjęli rozmowy z przywódcą talibów mułłą Omarem.

3 miliony dolarów łapówek

We wcześniejszych latach podobne rozmowy również się toczyły, negocjowano jednak albo bez przekonania, albo na zbyt niskim szczeblu, albo w zakresie lokalnym. - Urzędnicy niższego szczebla w kabulskich ministerstwach siłowych pozostają w kontakcie z częścią dowódców rebelii - mówił nam Antonio Giustozzi, autor książki "Koran, kałasznikow i laptop", analizującej talibską rebelię po 2001 r. W ubiegłym roku brat prezydenta Ahmed Wali Karzaj uzgodnił z niektórymi dowódcami rebelii na południu kraju, że w dzień wyborów ich bojownicy pozostaną w obozach i nie będą atakować punktów wyborczych. Z kolei walczący w prowincji Helmand Brytyjczycy tylko w 2007 r. wydali 3 miliony dolarów na łapówki dla porzucających walkę bojowników. Oficjalnie nigdy jednak tego nie potwierdzono.

- Teraz jednak sytuacja wyjątkowo sprzyja negocjacjom - podkreśla z kolei pakistański reporter i specjalista ds. Afganistanu Ahmed Raszid. Według niego talibowie wiedzą, że silniejsi niż teraz już nie będą i w zasadzie skłaniają się ku negocjacjom.

@RY1@i02/2010/019/i02.2010.019.000.011a.001.jpg@RY2@

Oddział talibów działający na pograniczu afgańsko-pakistańskim

Fot. Reuters/Forum

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.