Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie tylko wielka trójka, czyli na co liczą i o co walczą kandydaci w niedzielnych wyborach

28 czerwca 2018

O pięcioletnie prawo urzędowania w gmachu przy ulicy Bankowej w niedzielę powalczy osiemnastu kandydatów.

Praktycznie o prezydenturę ubiegają się tylko Wiktor Janukowycz i Julia Tymoszenko, zaś głównym celem pozostałej szesnastki nie jest bynajmniej najwyższy urząd w państwie.

W sondażach prowadzi Wiktor Janukowycz. Dla lidera Partii Regionów to jedyna szansa na odkucie się po upokarzeniu podczas pomarańczowej rewolucji. Od tego czasu przywódca niebieskich zdążył już być premierem, ale wygrana w boju o najwyższy urząd będzie dla jego otoczenia ostatecznym zwycięstwem nad ekipą pomarańczowych. 49-letni polityk z Zagłębia Donieckiego w wyniku wydarzeń sprzed pięciu lat stał się czarnym ludem. Po ewentualnym zwycięstwie będzie chciał zmazać to piętno.

W drugiej turze z Janukowyczem spotka się zapewne Julia Tymoszenko. To dla niej szansa na realizację postawionego sobie wiele lat temu celu zdobycia pełni władzy nad krajem. Zdaniem części komentatorów to dla niej ostatnia szansa. Nie straciła jeszcze całkowicie poparcia w wyniku dwuletniego szefowania gabinetowi ani - co także ważne - urody. Do 2015 r. może się to jeszcze zmienić. Inna motywacja łączy ją - co ciekawe - z największym rywalem. Ponownie jak dla Janukowycza wybory są dla niej szansą na ostateczne zwycięstwo nad Wiktorem Juszczenką. Konflikt, który w obozie dawnych pomarańczowych zaczął się tuż po pokojowej rewolucji, trwa już pięć lat.

Wiktor Juszczenko, prezydent kraju, mimo prezentowanego urzędowego optymizmu ma tylko iluzoryczne szanse na reelekcję. Dla niego głosowanie to walka o przyszłą emeryturę. Możliwy jest każdy scenariusz. Juszczenko może przekazać głosy pani premier (motywacja: porozumienie ponad podziałami w imię zachowania prozachodniej polityki władz) lub szefowi niebieskich (motywacja: porozumienie ponad podziałami w imię walki z populizmem Tymoszenko). Pewniejsze jest jednak to drugie rozwiązanie. W swojej kampanii szef państwa skupił się na atakach na liderkę BJuT, mniej chętnie rzucając oskarżenia w stronę Janukowycza. Część komentatorów - zwłaszcza zbliżonych do BJuT - uważa, że w razie sukcesu tego ostatniego Juszczenko może liczyć na fotel premiera.

Poza wielką trójką o głosy Ukraińców powalczy wielu tzw. kandydatów technicznych. To politycy, których zadaniem nie jest sukces wyborczy, ale odebranie poparcia głównym rywalom swojego polityka patrona. Na przykład jeśli Juszczenko po drugiej turze przekaże swoje głosy Janukowyczowi, to samo uczynią jego kandydaci techniczni, dzięki czemu szef PR zyska na papierze nie 6,7 proc. głosów, jak wynika z sondaży, ale nawet kilkanaście procent. Niektórym mniej popularnym kandydatom patroni pomagają nawet w prowadzeniu kampanii.

Listę takich kandydatów otwiera Serhij Tihipko. To czarny koń kampanii. Dzięki sprawnie przeprowadzonej agitacji wyborczej jest typowany na trzecie miejsce w wyborach. W drugiej turze lider Silnej Ukrainy poprze zapewne Julię Tymoszenko, a w zamian może liczyć nawet na objęcie po niej wakatu na stanowisku szefowej rządu. Ale ten potentat na rynku ubezpieczeniowym walczy też o swoje. Buduje bowiem zaplecze na kolejne wybory parlamentarne (odbędą się najpóźniej w 2012 r.). Jego partia może zająć miejsce po spodziewanym rozpadzie środowiska politycznego Juszczenki. - To już nie jest zwykły kandydat techniczny, to kandydat na trzecią siłę ukraińskiej polityki - przewidywała redaktor naczelna serwisu internetowego Newsru.ua Olha Łeń.

Do tego szef parlamentu Wołodymyr Łytwyn. Zdaniem analityków do poparcia Tymoszenko zobowiązuje go choćby umowa koalicyjna, która łączy jego blok z BJuT w Radzie Najwyższej. Polityk ma jedną zaletę: funkcja pozwala mu na skorzystanie z własnego adminresursu.

Wiktor Janukowycz może się pochwalić własnymi kandydatami technicznymi. Listę otwiera lider komunistów Petro Symonenko. To prawdziwy weteran wyborczych bojów: nie opuścił żadnych wyborów od 1999 r. Jego oddany elektorat ze wschodu kraju w drugiej turze w 100 proc. poprze Janukowycza.

Własnych technicznych ma też ekipa Juszczenki. Zdaniem niektórych komentatorów należy do nich nawet były szef parlamentu Arsenij Jaceniuk. Ten młody, 35-letni polityk gra jednak także we własną grę. Choć po imponującym, stylizowanym na Baracka Obamę początku kampanii jego gwiazda nieco przygasła, wielu analityków typuje jego Front Zmian na trzecią siłę ukraińskiej sceny politycznej.

Media spekulowały też o możliwym wycofaniu się z wyborów na rzecz Juszczenki byłego ministra obrony Anatolija Hrycenki i szefa skrajnie prawicowej Swobody Ołeha Tiahnyboka. I choć kandydaci zdementowali te pogłoski, można uznać, że co najmniej Tiahnybok walczy w tych wyborach nie tylko o cudze interesy. Nacjonalista liczy na dalszą konsolidację narodowego elektoratu. W ubiegłym roku wygrał niespodziewanie wybory lokalne w Tarnopolu, zdobywając trzecią część głosów. Dziś toczy bój o wejście do politycznej pierwszej ligi.

@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.000.010b.001.jpg@RY2@

Ostatni sondaż wyborczy z 20 grudnia 2009 r.

@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.000.010b.002.jpg@RY2@

Sherhij Tihipko

Fot Materialy prasowe

@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.000.010b.003.jpg@RY2@

Anatolij Hrycenko

Fot AP

Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.