Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozmowa

29 czerwca 2018

Czy obserwując zaangażowanie ukraińskich oligarchów w dobiegającą końca kampanię prezydencką, dostrzega pan jakieś różnice w porównaniu z okresem sprzed pomarańczowej rewolucji?

W 2004 r. był mniej więcej jasny podział: doniecki System Capital Management Rinata Achmetowa wspierał Janukowycza, z kolei Industrialnyj Sojuz Donbasu Serhija Taruty - Juszczenkę. Dziś Achmetow także popiera lidera Partii Regionów, choć ich wzajemne relacje nie zawsze były proste. Jednak nawet on nie pali za sobą mostów i nie idzie na totalną wojnę z Julią Tymoszenko. Muszą mieć możliwość z nią rozmawiać po jej zwycięstwie. ISD - choć niedawno sprzedany Rosjanom - przychyla się do poparcia pani premier. Główna różnica polega jednak na tym, że w ciągu ostatnich pięciu lat na Ukrainie nieco rozmyły się wpływy oligarchów. Tzw. narodowi kapitaliści tym badziej starają się dziś grać na kilku fortepianach.

Widać to choćby po tym, w jaki sposób wybory relacjonują powiązane z poszczególnymi klanami kanały telewizyjne. Telewizja Inter Dmytro Firtasza wcześniej bardzo ostro krytykowała rządy Tymoszenko, a obecnie stara się zachować większą ostrożność. Mówiło się też, że faworytem oligarchy Wiktora Pinczuka był typowany na czarnego konia wyścigu Arsenij Jaceniuk. Jednak gdy były szef parlamentu zaczął spadać w sondażach, biznesmeni stracili motywację do finansowania jego kampanii, zaś Pinczuk sprostował wcześniejsze doniesienia mediów. Znacznie bardziej perspektywicznym dla nich kandydatem okazał się Serhij Tihipko, który dodatkowo posiada tę zaletę, że jako przedsiębiorca ubezpieczeniowy dysponuje sporym kapitałem, by samemu finansować swoje działania. Z kolei w Bloku Julii Tymoszenko nie brakuje bogatych deputowanych w rodzaju braci Ołeksandra i Serhija Buriaków czy Ołeksandra Feldmana. Ich firmy zapewniają wsparcie liderce ugrupowania.

Wsparcie Juszczenki ze strony wielkich grup kapitałowych nie ma już dziś żadnego sensu.

To trudne pytanie. Z jednej strony pomarańczowa rewolucja została przecież sfinansowana przez część oligarchów. Z drugiej w pierwszym okresie władzy pomarańczowi starali się wpuścić na Ukrainę jak najwięcej zachodniego kapitału. Jednym z celów mogło być osłabienie rodzimych oligarchów. Myślę, że obietnica rozprawy z oligarchami złożona na Majdanie nigdy nie miała zostać zrealizowana.

ukraiński politolog, znawca powiązań polityki i biznesu, ekspert Kijowskiego Centrum Studiów Politycznych i Konfliktologii

@RY1@i02/2010/009/i02.2010.009.000.011a.001.jpg@RY2@

Anton Fińko

Fot. Materiały prasowe

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.