Ukraiński impas na Wschodzie i Zachodzie
Szczyt UE - Ukraina
Kijów pozostanie bez umowy o stowarzyszeniu i wolnym handlu z UE, ale też - przynajmniej na razie - bez tańszego gazu z Rosji. Podczas wczorajszego szczytu UE - Ukraina w Kijowie ogłoszono jedynie zakończenie negocjacji nad umową.
- To gigantyczny krok w naszych stosunkach, który otwiera przed Ukrainą drogę modernizacji i rozwoju - mówił przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, zaznaczając jednak, że podpisanie i ratyfikacja umowy wiąże się z określonym warunkiem. - Nasze zaniepokojenie związane jest z pewnym upolitycznieniem systemu sądowego na Ukrainie, czego wyrazem jest sprawa Tymoszenko - podkreślił belgijski polityk.
Chodzi oczywiście o wyrok za przekroczenie pełnomocnictw przez Julię Tymoszenko, gdy jako premier negocjowała umowę gazową z Rosją. Bez uwolnienia liderki opozycji i umożliwienia jej startu w wyborach parlamentarnych Ukraina nie może raczej myśleć o wolnym handlu z Zachodem. Córka Tymoszenko - Jewhenija oświadczyła tymczasem w rozmowie z austriackim tabloidem "Kronen Zeitung", że jeśli jej matka pozostanie w więzieniu, to ona stanie na czele list wyborczych Bloku Tymoszenko.
Ukrainie nie udało się też na razie przekonać Rosjan do renegocjacji umów gazowych. Mimo uporczywie generowanych przecieków do prasy, mówiących o rychłym zakończeniu negocjacj, ich końca nie widać. Wczoraj do Rosji pojechał minister energetyki Jurij Bojko. Ukraińcy liczą, że przyszłoroczna cena na rosyjski gaz wyniesie 224 dol. za 1 tys. m sześc. Na razie jednak do parlamentu skierowano projekt budżetu zakładający cenę 416 dol. Jest ona efektem niekorzystnej formuły ustalania ceny przewidzianej w podpisanych przez Tymoszenko umowach.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu