Modne kluby CIA i nowe ślady w sprawie tajnych więzień
Terroryzm
O tym, że Bukareszt "gościł" więzienie CIA, amerykański dziennik "New York Times" pisał już w 2009 r. Był tylko jeden problem - głębokim gardłem gazety okazał się Kyle D. Foggo, eksoficer wywiadu USA skazany w 2009 r. na trzy lata więzienia za przekręty przy kontraktach organizowanych przez amerykańskie służby specjalne. Jego wiarygodność wydawała się zerowa. Teraz swoje śledztwo przeprowadzili dziennikarze z AP, niemieckiej telewizji publicznej ARD i rumuńskie Stowarzyszenie Dziennikarstwa Śledczego (CRJI). Odnaleziono sześciu oficerów wywiadu USA, którzy potwierdzili informacje Foggo. Dwóch z nich należało do ścisłego kierownictwa CIA i bezpośrednio odpowiadało za "ośrodek" w Bukareszcie. Wskazali konkretny budynek wykorzystywany przez CIA. To podziemny garaż budynku agencji rządowej ORNISS zajmującej się m.in. ochroną rządowych tajnych dokumentów. ORNISS chroni również dane, które Rumuni dzielą z NATO. Jej budynek znajduje się niedaleko placu Chibrit. W nomenklaturze CIA był oznaczony kodem Bright Lights - Jasne Światła, co w znaczeniu idiomatycznym oznacza modne kluby w centrum miasta. Jak piszą rumuńscy dziennikarze "modny klub" zaczął działać jesienią 2003 r. I w tym momencie pojawia się wątek polski. Bo miał on być kontynuacją podobnego ośrodka w Polsce.
Jeśli informacje się potwierdzą, Rumuni mają poważny problem. Jeszcze do niedawna przypuszczano, że jeśli Bukareszt zgodził się na przyjęcie więźniów schwytanych w Afganistanie, Iraku czy Pakistanie - przesłuchiwano ich w bazie wojskowej USA Mihai Kogalniceanu koło czarnomorskiej Konstancy. Tak, by zachować choć pozory eksterytorialności. Teraz okazuje się, że tajnym obiektem był niepozorny, pamiętający czasy Ceausescu budynek przy ulicy Muresz.
W złożonym z sześciu cel więzieniu przetrzymywano terrorystycznych VIP-ów, m. in. architekta zamachów na USA z 11 września Chalida Szejka Mohameda i braci Hassana oraz Walida bin Attaszów odpowiedzialnych za atak na amerykańskie okręt USS Cole u wybrzeży Jemenu.
Jak podkreślają gazety bukareszteńskie, natura problemu z domniemanymi więzieniami CIA w Polsce i Rumunii jest podobna. Współpracę z Amerykanami z ramienia Bukaresztu podjął postkomunistyczny rząd socjaldemokratów Adriana Nastase, a kontynuował centroprawicowy prezydent Traian Basescu. Zarówno lewica, jak i prawica w obydwu krajach konsekwentnie zaprzeczają, by w jakimkolwiek ośrodku wywiadu USA przetrzymywano podejrzanych o terroryzm. Zaprzecza też, by kiedykolwiek więzienie CIA w ogóle istniało.
Do goszczenia Amerykanów przyznali się do tej pory tylko Litwini. Komisja sejmowa badała sprawę więzienia urządzonego w ośrodku jeździeckim 10 km od Wilna, w miejscowości Antaviliai (Antowil). Miało ono działać od września 2004 do listopada 2005 r. "Na Litwie były dwa tajne więzienia CIA, ale trudno określić, ile osób się przez nie przewinęło" - takie w 2009 r. były konkluzje komisji śledczej litewskiego parlamentu. W czasie prac jej szef Arvydas Anuszauskas w rozmowie z "DGP" (wówczas ukazującym się jako "Dziennik") powiedział, że "były lokalizacje, była możliwość przerzutu więźniów, na Litwie lądowały samoloty CIA". Posłowie zastrzegali, że nie są w stanie ustalić, co działo się w tajnych ośrodkach. Zaznaczano również, że litewskie służby specjalne (DBP) współpracowały z CIA bez wiedzy i zgody najwyższych władz państwowych. W 2009 r. w związku ze sprawą prezydent Grybauskaite odwołała do kraju ambasadora Litwy w Gruzji i zarazem byłego szefa DBP (w latach 1998 - 2004) Meczysa Laurinkusa. Wcześniej w rozmowie z "Washington Post" były oficer DBP Domas Grigaliunas oświadczył bez owijania w bawełnę: "Doskonale wiedzieliśmy, że w Antaviliai działa CIA".
Nowe dane w sprawie więzienia CIA w Bukareszcie i zamieszanie wokół tematu to niemal pewne powołanie komisji parlamentarnej. Poprzednia, która badała współpracę Rumunia - USA w wojnie z terroryzmem działała w 2008 r. W swoich konkluzjach zaprzeczyła, jakoby na terenie kraju istniały "modne kluby" CIA. Dziś danych jest jednak znacznie więcej i rezultat prac posłów może doprowadzić do innych wniosków.
Zbigniew Parafianowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu