Miał być raj, są duże kłopoty
Unia Europejska
Epokę ślepego euroentuzjazmu mamy już za sobą. Weszliśmy do klubu, którego interesy często odbiegają od naszych. Podjęta 7 lat temu decyzja była konieczna, ale dziś trzeba ponieść jej koszty.
Pod coraz większym znakiem zapytania stoi przyszłość strefy euro. Wczoraj po spotkaniu w Strasburgu przywódcy Francji i Niemiec zapowiedzieli wprowadzenie zmian w traktacie lizbońskim, które pozwolą na większą integrację gospodarczą Eurolandu, ale szczegółów nie podali. Bo też nie zgadzają się w fundamentalnej kwestii - roli EBC w ratowaniu państw unii walutowej przed bankructwem.
Inwestorzy, nie mogąc doczekać się wiarygodnego planu ratunkowego, domagali się większej premii za ryzyko zakupu niemieckich obligacji niż ich brytyjskich odpowiedników. A rentowność francuskich jest na takim poziomie jak przed traktatem z Maastricht 20 lat temu.
Z punktu widzenia Polski wątpliwości co do sensu integracji jest więcej: zamrożone zmiany strukturalne na wsi, wygórowane normy ochrony środowiska, uzależnienie od zachodnich banków, zbytnie rozdrobnienie struktury polskiej gospodarki.
@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.00000010c.802.jpg@RY2@
AP
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu