Umowa z Kijowem najważniejsza
Choć rozprawa z przywódczynią opozycji jest żałosna, UE powinna podpisać umowę z Ukrainą
Negocjowana umowa stowarzyszeniowa UE - Ukraina i porozumienie o pogłębionej strefie wolnego handlu nie mogą stać się ofiarami procesu Julii Tymoszenko - mimo że otoczenie Wiktora Janukowycza rozlicza się z byłą premier "po doniecku" i mimo żenującej sytuacji, w której przywódczyni opozycji jest w więzieniu. Bruksela ma doświadczenia stowarzyszania się z kontrowersyjnymi państwami. W interesie Polski jest, by je teraz wykorzystała.
Weźmy przykład Turcji. Ankara strategiczny dla siebie dokument, umowę stowarzyszeniową, podpisała w 1963 r. W tym czasie była pełnoprawnym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego i ważnym aliantem Zachodu w rywalizacji z ZSRR. Był to szczytowy okres rozwoju systemu, opartego na niedemokratycznych interwencjach generalicji w politykę.
Trzy lata przed podpisaniem umowy stowarzyszeniowej UE - Turcja doszło do wojskowego puczu. Już po podpisaniu były jeszcze trzy wojskowe zamachy stanu, w latach 1971, 1980 i 1997. Od połowy lat 80. Turcja prowadzi wojnę przeciw rebelii kurdyjskiej, która do tej pory pochłonęła 40 tys. ofiar. Między 1998 a 2008 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał ponad 1600 wyroków niekorzystnych dla Turcji, z których większość dotyczyła stosowania tortur. Mimo to w 1999 r. Rada UE oficjalnie uznała Turcję za kraj kandydujący.
Podpisanie umowy stowarzyszeniowej Ankara - UE było decyzją stricte polityczną. Unia chciała mieć w Turcji nie tylko sojusznika wojskowego, lecz także partnera gospodarczego. Tak samo polityczną może, ale nie musi być decyzja dotycząca Ukrainy. Rządy wojskowych nie przeszkadzały UE w budowaniu z Turcją unii celnej (która dziś z powodzeniem funkcjonuje). Nie przeszkadzało również w negocjowaniu z Ankarą kolejnych rozdziałów zbliżających kraj do Zachodu. Ten sam model powinien zostać zastosowany również wobec Ukrainy. Tym bardziej że oba kraje najpewniej nie mają szans na pełne członkostwo w UE. Oba podlegają procesowi sektorowej integracji, z czego czerpią korzyści.
W przypadku Turcji wybór opcji europejskiej był wyborem cywilizacyjnym. Reformy wewnętrzne i kontynuowanie procesu integracji z UE spowodowały, że dziś państwo jest realnie demokratyczną republiką z dynamicznym wzrostem gospodarczym, a nie wojskową satrapią. Na podobny scenariusz szansę ma postsowiecka Ukraina ze wszystkimi jej dzisiejszymi przypadłościami. Dla niej umowa stowarzyszeniowa jest również wyborem cywilizacyjnym.
Nawet skazanie byłej premier w szemranym procesie karnym, a nie w ramach odpowiedzialności polityczno-konstytucyjnej, nie powinno być powodem blokowania rozmów z Kijowem.
@RY1@i02/2011/199/i02.2011.199.000.010b.001.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz
kierownik działu świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu