Komisja grozi europodatkami
FINANSOWANIE UNII EUROPEJSKIEJ na obecnym poziomie jest możliwe, ale pod warunkiem znalezienia nowych źródeł dochodu - przekonuje dyrektor generalny ds. budżetu KE Herve Jouanjean. I znajduje wyjście: trzeba płacić Unii podatki
omisja Europejska chce, żeby jej budżet na lata 2014 - 2020 był finansowany z nowych podatków. 29 czerwca KE wystąpi o zwiększenie dotychczasowych świadczeń na rzecz Unii - powiedział "DGP" dyrektor generalny ds. budżetu KE Herve Jouanjean. Jeśli państwa odrzucą pomysł, od 2014 roku będzie mniej pieniędzy na politykę spójności. Straci na tym m.in. Polska.
W sprawie budżetu Komisja Europejska ma monopol na inicjatywę ustawodawczą. Za trzy tygodnie ruszy batalia o pieniądze Unii po 2014 roku. Herve Jouanjean widzi sześć źródeł finansowania unijnego budżetu:
● ogólnoeuropejskie podatki od emisji CO2,
● od przelotów lotniczych,
● od zysków firm CIT,
● od sprzedaży nośników energii (np. część akcyzy na benzynę byłaby przekazywana do budżetu UE),
● od usług finansowych,
● od podatku VAT (podobna zasada jak przy CIT).
Propozycje na pewno wywołają burzę. Herve Jouanjean już dziś zastrzega, że przynajmniej dwie z nich muszą zyskać akceptację, jeżeli UE ma się dalej wywiązywać z postawionych jej zadań. To nie zmienia faktu, że część państw i tak już nosiła się z zamiarem ograniczenia, a nie zwiększania świadczeń na rzecz wspólnej polityki. Wielka Brytania chce obniżyć wydatki UE po 2013 roku poniżej 1 proc. PKB, co oznacza 250 mld euro mniej niż w obecnym budżecie. Gdyby pojawił się pomysł europodatku, musiałaby rozpisać narodowe referendum. Podobne stanowisko zajmują kraje skandynawskie i Holandia. Co więcej, płatnicy szukają oszczędności na tym, na czym Polsce zależy najbardziej - polityce spójności.
Obecny budżet UE na lata 2007 - 2013 wynosi 1,13 proc. PKB państw członkowskich, w sumie 975 mld euro na siedem lat. Po obniżeniu do 1 proc. - jak chce Londyn - jedynym ratunkiem na utrzymanie podobnego poziomu wydatków UE będą europejskie podatki. Parlament Europejski popiera ten pomysł. Jego zdaniem budżet UE w kolejnej perspektywie powinien wynosić 1,035 bln euro. To więcej o 60 mld euro - co stanowi nieco ponad połowę bailoutu dla Grecji. Ambitny budżet popiera również Warszawa. Ale to nie znaczy, że popieramy pomysły podatkowe.
Jędrzej Bielecki z Paryża
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu