Białoruscy dysydenci dostali surowe wyroki
Dwaj byli kandydaci na prezydenta Białorusi - Uładzimier Niaklajeu i Wital Rymaszeuski - oraz członkowie ich sztabów stanęli wczoraj przed sądem w Mińsku.
Początkowo politycy byli oskarżeni o organizację zamieszek, za co grozi 15 lat więzienia. Później zmieniono kwalifikację na naruszenie porządku publicznego. Za to grozi kara trzech lat. Niaklajeu jeszcze przed powyborczymi protestami trafił do szpitala pobity przez milicję.
Niaklajeu powiedział, że opozycja nie była przygotowana na spacyfikowanie protestów przez władze. Taka reakcja nie była też - według niego - korzystna dla Łukaszenki. - Działała tam trzecia siła. Kto? Sąd powinien to wyjaśnić - mówił. Poeta i lider ruchu Mów Prawdę! dał do zrozumienia, że w areszcie był torturowany.
Wczoraj zapadły też wyroki w innym procesie: pięciu uczestników powyborczej manifestacji dostało od trzech do czterech lat więzienia. Podobne wyroki usłyszało siedmiu działaczy, w tym szef Młodego Frontu Źmicier Daszkiewicz. Ósmy został skazany na ograniczenie wolności, dwaj inni na grzywnę.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu