Dziennik Gazeta Prawana logo

Pakistański węzeł gordyjski

29 czerwca 2018

Waszyngton nie angażuje w nim regularnych oddziałów. To pole działania CIA i specjalistów od obsługi samolotów bezzałogowych, likwidujących komendantów talibskich i Al-Kaidy. Pogranicze afgańsko-pakistańskie ma w amerykańskiej nomenklaturze swoje własne określenie – to AfPak. Wymyślony przez zmarłego niedawno dyplomatę Richarda Holbrooka neologizm wyszedł jednak z oficjalnego użycia wskutek sprzeciwu tytularnie sojuszniczego rządu w Islamabadzie.

Pakistańczycy już dziś muszą tłumaczyć, jak to możliwe, że autor zamachów z 11 września ukrywał się w mieście położonym zaledwie 100 km od stolicy. W dodatku rezydencja Osamy przy Kakul Road leży po sąsiedzku ze szkołą oficerską, która ma dla Pakistanu znaczenie takie jak dla USA West Point.

„Niedzielne wydarzenia nie były naszą wspólną operacją” – przyznał prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari w tekście opublikowanym we wczorajszym wydaniu „Washington Post”. Biały Dom nigdy specjalnie nie ufał pakistańskiemu sojusznikowi. Choć jego władze cywilne jeszcze w czasach zimnej wojny były jednoznacznie prozachodnie, to o wszechwładnych służbach specjalnych ISI nie da się tego powiedzieć z tą samą pewnością. Amerykanie wielokrotnie przedstawiali dowody na współpracę ISI z talibskim ugrupowaniem Dżalaludina Hakaniego i jego syna Siradża w Afganistanie.

Premier Australii Julia Gillard mówiła wczoraj, że Osama bin Laden cieszył się wsparciem wielu wpływowych figur w Pakistanie. Związki części służb ze sprzymierzonymi z Al-Kaidą talibami pamiętają lata 90., gdy ci ostatni – finansowani przez Islamabad – wygrywali wojnę domową w Afganistanie.

Z tego samego powodu ciężar wojny z interesującymi Waszyngton terrorystami w Pakistanie od samego początku wzięli na siebie Amerykanie. Już w marcu 2002 r., kwartał po inwazji na Afganistan, agenci CIA i FBI pojmali w Fajsalabadzie Abu Zubajdę, bliskiego współpracownika Osamy. Dwa lata później w pierwszym ataku bezzałogowego samolotu na terytorium Pakistanu zginął watażka Nek Muhammad Wazir. Od tej pory drony zabiły w tym kraju według różnych szacunków od 1,4 tys. do 2,3 tys. osób, przy czym największej liczby ataków – 118 – dokonano w ubiegłym roku.

Pakistan zazwyczaj protestował przeciwko naruszaniu granic przez USA (przede wszystkim na użytek własnej, skrajnie antyamerykańskiej opinii publicznej), jednak – jak ujawnił w 2008 r. „Washington Post” – oba kraje zawarły nieformalną umowę, która zezwalała na ataki dronów wymierzone w islamskie podziemie. USA wykorzystywały w tym celu także bazy położone na terenie Pakistanu. Samoloty startowały m.in. z lotniska Szamsi w Beludżystanie. Ponadto w kraju działa co najmniej 800 agentów CIA.

Po zabiciu lidera Al-Kaidy wątpliwości Islamabadu, przynajmniej w warstwie retorycznej, znikły w zupełności. – Gratulujemy sukcesu tej operacji – mówił premier Jusaf Raza Gilani. Inni oficjele dowodzili, że Pakistan nie dysponuje technologią pozwalającą na tak skuteczną walkę z talibami, więc z obecności amerykańskiej w tym kraju należy się tylko cieszyć.

Szorstki sojusz jest koniecznością dla obu stron. Dla Waszyngtonu to gwarancja większej kontroli nad posiadaną przez Islamabad bronią jądrową. Dla Pakistanu zaś USA są nie tylko aliantem w walce z antyrządowym podziemiem, ale też dostarczycielem gigantycznej pomocy finansowej. Tylko w 2010 r. Islamabad pozyskał w ten sposób 1,3 mld dol. Co czwarta rupia w budżecie tamtejszego wojska pochodzi z pieniędzy amerykańskich podatników.

Pojmani i pozostający na wolności liderzy Al-Kaidy

57d8228f-1805-44c3-bfa7-56278d35e85d-38922056.jpg

Listę zlikwidowanych przed Osamą bin Ladenem liderów Al-Kaidy otwiera Abu Musab az-Zarkawi, mózg operacji przeciwko wojskom amerykańskim w Iraku. Pochodzący z Jordanii terrorysta, bliski doradca Osamy, zginął w czerwcu 2006 r. w nalocie US Air Force.

przez pewien czas był numerem trzy w Al-Kaidzie, odpowiadającym za planowanie operacji terrorystycznych. Wpadł w 2005 r. niedaleko Peszawaru. Pakistańskie służby ISI po aresztowaniu przekazały go Amerykanom. Libijczyk do dziś siedzi w bazie w Guantanamo.

10d1e2a4-5814-440f-b6cf-81cd3a628da2-38922061.jpg

Urodzony w Kuwejcie wojennego doświadczenia nabierał podczas wojny w Bośni. Współorganizował pierwszy zamach na nowojorskie WTC w 1993 r., szybko wyrósł na osobę numer dwa w Al-Kaidzie. Schwytany w Pakistanie w 2003 r., obecnie przebywa w Guantanamo.

Na miejsce schwytanych lub zabitych terrorystów szybko pojawiają się nowi. Do najbardziej wpływowych należy lider Al-Kaidy na Płw. Arabskim, najsilniejszej obecnie struktury terrorystycznej, niegdysiejszy sekretarz Osamy bin Ladena. Przebywa na pograniczu jemeńsko-saudyjskim.

6c20c840-4cdd-40d7-bdec-9f29638a6325-38922066.jpg

Ostatnim liderem Al-Kaidy pierwszego pokolenia pozostającym na wolności jest dziś Egipcjanin jest dziś uważany za głównego dowódcę i autora strategii siatki terrorystycznej. Ukrywa się prawdopodobnie na terytoriach plemiennych północno-zachodniego Pakistanu.

jest uznawany za dowódcę ds. operacji zewnętrznych, czyli prowadzonych poza światem islamu. Wychowany w USA, wyjechał z przybranej ojczyzny w 2001 r. Według niektórych źródeł kieruje grupą, która na zdobyć dla Al-Kaidy broń jądrową.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.