Francja uznaje powstańców, Polska ostrożna
Francja jako pierwszy kraj na świecie uznała kierującą powstaniem przeciw dyktaturze Muammara Kaddafiego Narodową Radę Libijską za jedyną legalną władzę w Libii.
Francuski prezydent Nicolas Sarkozy przyjął wczoraj w Paryżu przedstawicieli rady. Po spotkaniu Pałac Elizejski poinformował, że Francja wyśle swojego ambasadora do Bengazi, gdzie mieści się siedziba powstańców, a po obaleniu Kaddafiego zostanie on przeniesiony do Trypolisu. Z kolei szef francuskiej dyplomacji Alain Juppe wezwał pozostałe kraje Unii Europejskiej, by podjęły rozmowy z libijską opozycją. W odpowiedzi na gest Paryża libijskie władze zagroziły Francji zaostrzeniem wzajemnych relacji, nie precyzując jednak, na czym miałoby to polegać.
Do nawiązania kontaktów z Radą, co de facto byłoby jej uznaniem, wezwał też w przyjętej wczoraj rezolucji Parlament Europejski. Sytuacją w Libii będą się zajmować na dzisiejszym szczycie w Brukseli przywódcy UE.
Jak na razie niewiele krajów posłuchało tych wezwań. Z powstańcami kontakt nawiązało wczoraj hiszpańskie ministerstwo spraw zagranicznych. Równocześnie premier Jose Luis Zapatero odmówił przeprowadzenia rozmowy telefonicznej z Kaddafim. Jak na razie powściagliwe stanowisko zajmuje Polska. - Warto być w tej sprawie dość ostrożnym. W prawie międzynarodowym uznaje się państwa, nie rządy. Naszym zdaniem to nie jest ten moment, kiedy trzeba decydować o uznawaniu za partnera jednej czy innej organizacji lub grupy. Kluczową sprawą jest odpowiedź na problem humanitarny - powiedział wczoraj minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.
BJN, PAP, BBC
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu