Dziennik Gazeta Prawana logo

Obamomania przetrwała, ale poza Ameryką

30 czerwca 2018

Wirus obamomanii, którego nosiciele traktowali 44. prezydenta USA jak proroka przynoszącego nigdy do końca niezdefiniowaną Zmianę, zdążył przez minione cztery lata znacznie osłabnąć. Barack Obama nie zrewolucjonizował Ameryki, więc jego wyborcy zaczęli go traktować zwyczajnie, jak kolejnego prezydenta z popieranego przez nich obozu politycznego. Obamomania przetrwała jedynie w prasie zagranicznej.

"Ale nas nastraszyli! Ostatecznie jednak Obama wygrał tam, gdzie przegrali Sarkozy, Zapatero i Brown" - czytamy we francuskiej "La Liberation". Autor, Francois Sergent, pasuje demokratycznego prezydenta na ostatniego rycerza lewicy, któremu, w przeciwieństwie do liderów z Francji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, nawet kryzys niestraszny. Zdaniem Sergenta zwycięstwo Mitta Romneya oznaczałoby prowadzenie "polityki gospodarczej opartej na wudu", gdy tymczasem Obamie udało się uchronić gospodarkę od upadku i zreformować system ochrony zdrowia.

Francuz zapomina, że obok 8-proc. bezrobocia najważniejszym problemem USA jest zadłużenie, które przekroczyło już magiczną granicę 100 proc. PKB. I że to republikanie wypisali sobie na sztandarach hasła walki z deficytem. Z drugiej strony trudno byłoby oczekiwać od Romneya odwrócenia reformy zdrowotnej. Wszak pierwowzorem Obamacare był... Romneycare, system ubezpieczeń, który republikanin wprowadził w stanie Massachusetts, gdy był jego gubernatorem.

Jeszcze ciekawszą linię myślenia życzeniowego wobec Obamy przedstawił grecki dziennik "To Wima". Gazeta widzi w Obamie oparcie wobec... niemieckiej hegemonii w Europie. Zdaniem Jeorjosa Maluchosa między Berlinem a Waszyngtonem istnieją ostre tarcia wokół sposobu walki z kryzysem zadłużenia w strefie euro. Biały Dom musi więc podjąć decyzję, jak powstrzymać Niemcy przed narzuceniem UE własnej wizji polityki gospodarczej. "Znaczenie brutalnego niemieckiego projektu wykracza poza granice Europy. Obama 2 nie będzie siedział z założonymi rękoma, patrząc, jak Niemcy zgarniają całą pulę" - czytamy.

Grecy mają tak dość narzucanej im z zewnątrz drakońskiej kuracji, że są skłonni uwierzyć nawet w Obamę na białym koniu. Ignorując to, że Biały Dom wykazuje coraz większe desinteressement Europą. I trudno się mu dziwić, wynika to wszak ze zmiany układu sił w świecie. Oczy Amerykanów zwrócone są na Chiny i nawet Romney by tego nie zmienił. To druga największa gospodarka świata, największy eksporter i kraj o największych rezerwach walutowych. Do tego od września Pekin dysponuje pierwszym własnym lotniskowcem. Notabene kupionym od Rosji, co symbolicznie, wbrew słowom Romneya z kampanii, podkreśla zmianę na pozycji najważniejszego rywala Ameryki. Co więcej, na ostatnim szczycie w laotańskim Wientianie to Stary Kontynent występował wobec Chin w roli proszącego o pieniądze petenta, a nie odwrotnie. Obamomania jednak jest jak grypa. Wirus tej ostatniej także potrafi zaburzyć zdolności poznawcze.

@RY1@i02/2012/217/i02.2012.217.00000070a.802.jpg@RY2@

Michał Potocki dziennikarz działu życie gospodarcze świat

Michał Potocki

dziennikarz działu życie gospodarcze świat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.