Roszada w białoruskiej dyplomacji. Będzie odwilż?
Kadry
Białoruś ma nowego szefa dyplomacji. Siarhieja Martynaua zastąpił dotychczasowy kierownik administracji prezydenta Uładzimier Makiej.
Makiej był uznawany za zwolennika otwarcia i inicjatora odwilży, która w latach 2008 - 2010 doprowadziła do częściowej liberalizacji gospodarki, normalizacji relacji z UE i krótkiego okresu większych swobód politycznych. Jako jedyny wysoki urzędnik reżimu ma za sobą krótki epizod studiów na Zachodzie (konkretnie roczne stypendium w austriackiej akademii dyplomatycznej). Mówi po niemiecku i angielsku.
Powołanie Makieja na stanowisko szefa dyplomacji można odczytać jako sygnał, że Aleksander Łukaszenka jest gotów do rozmów z Brukselą o normalizacji stosunków. Problem polega jednak na tym, że obie stolice sądzą, że to druga strona powinna wykonać pierwszy krok. Dla Łukaszenki gestem, który powinien odnowić zamrożone po sfałszowaniu wyborów w grudniu 2010 r. relacje, było uwolnienie większości więźniów politycznych pod koniec ubiegłego i na początku tego roku. Dla Unii warunkiem wstępnym jest wypuszczenie wszystkich opozycjonistów. Poza tym Makiej, w przeciwieństwie do Martynaua, jest objęty zakazem wjazdu na teren UE.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu