Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Federalizacja Wspólnoty Europejskiej pozbawia Bundestag części jego władzy

2 lipca 2018

Niemiecki parlament chce mieć wpływ na to, ile władzy Berlin przekazuje Brukseli

Dziś niemiecki trybunał konstytucyjny zajmie się rozpatrywaniem sześciu skarg na niezgodność unijnego paktu fiskalnego z konstytucją RFN. Wnioskodawcy twierdzą, że regulacje dotyczące Europejskiego Mechanizmu Stabilności łamią zasadę, że tylko Bundestag ma prawo podejmować decyzje związane z wydawaniem pieniędzy niemieckich podatników. Jeśli wyrok sędziów z Karlsruhe będzie nie po myśli kanclerz Angeli Merkel, koalicja może zaproponować zmianę konstytucji.

Taka zmiana oznaczałaby odwrócenie trendu ostatnich lat, zgodnie z którym - pod presją polityków mniej entuzjastycznie patrzących na przekazywanie kolejnych uprawnień Brukseli - zapewniono Bundestagowi m.in. prawo dostępu do pełnej informacji na temat projektów dyskutowanych na szczytach "27". Miało to gwarantować, że żadne rozwiązanie przyjęte na forum unijnym, które ingerowałoby w suwerenność RFN, nie zostanie przyjęte bez zgody i wiedzy parlamentu.

W praktyce poprawka jest jednak stałym źródłem napięcia między rządem a większością parlamentarną. - Rząd negocjuje na płaszczyźnie europejskiej, a na końcu przedstawia Bundestagowi gotowe traktaty - mówił w telewizji ARD szef opozycyjnej frakcji zielonych Juergen Trittin. Z drugiej zaś strony nowelizacja dała sędziom potężne narzędzie, które - w rozumieniu Merkel - jest groźne dla niemieckich interesów. - Jak mogę walczyć o rozsądne rozwiązania, skoro muszę ujawniać taktykę negocjacyjną przed każdym spotkaniem z europejskim liderem? - pytała kanclerz cytowana przez tygodnik "Der Spiegel".

Nic dziwnego, że coraz częściej pojawiają się głosy, iż konflikty te zostały sztucznie sprowokowane przez błędne rozwiązania konstytucyjne. Część polityków głośno mówi o konieczności napisania konstytucji od nowa. Szef frakcji lewicy Gregor Gysi twierdzi wręcz, że bez nowej ustawy zasadniczej ratyfikacja paktu fiskalnego jest niemożliwa. - Jeśli rząd chce przyjąć takie reguły, konieczne jest referendum o zmianie konstytucji - zapewniał.

Bardziej ostrożny jest dysponujący silną pozycją w ramach gabinetu wicepremier Wolfgang Schaeuble. - Jeśli dojdziemy do wniosku, że dotarliśmy do ściany, sąd konstytucyjny może mieć rację, mówiąc, że nie ma problemu z przekazywaniem uprawnień Brukseli, ale to naród powinien podjąć taką decyzję. Przypuszczam, że stanie się to (referendum - red.) prędzej, niż myślałem jeszcze kilka miesięcy temu - mówił Schaeuble w rozmowie z "Der Spieglem". Komentatorzy potraktowali to raczej jako ostrzeżenie pod adresem sędziów niż poważną zapowiedź dalszych działań. Proces tworzenia konstytucji zająłby kilka lat, a w dobie kryzysu w strefie euro nikt w Berlinie nie ma do tego głowy.

Co innego, gdyby założyć częściową nowelizację ustawy zasadniczej, która wymagałaby jedynie zgody 2/3 Bundestagu i Bundesratu. Tym bardziej że od pomysłu z plebiscytem dystansuje się sama kanclerz Merkel. Zmiana musiałaby polegać na ograniczeniu uprawnień parlamentu lub sądu konstytucyjnego, który dysponuje w Niemczech niezwykle silną pozycją. Co z kolei mogłoby wpłynąć na bieg dyskusji na temat przyszłej zmiany konstytucji w takich krajach jak Polska i dać dodatkowe argumenty politykom, którzy nie uważają wzmocnienia Sejmu w kwestii relacji Polska - UE za niezbędne.

@RY1@i02/2012/132/i02.2012.132.00000090b.802.jpg@RY2@

AFP/East News

Konsekwencją wyroku trybunału konstytucyjnego może być propozycja zmiany niemieckiej konstytucji

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.