Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kredyt albo sukces wyborczy

2 lipca 2018

Władze Ukrainy przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi zwiększą wydatki socjalne o 20 mld hrywien. Tymczasem Międzynarodowy Fundusz Walutowy żąda ich ograniczenia

W piątek ukraińskie władze rozpoczęły wypłatę odszkodowań dla ludzi, którzy utracili swoje oszczędności w wyniku rozpadu ZSRR. Rząd obiecuje też podwyższenie emerytur i pensji w budżetówce. Cel jest jasny: zwycięstwo Partii Regionów (PR) w planowanych na październik wyborach parlamentarnych.

Sukces nie jest pewny. Zgodnie z ostatnim sondażem grupy Rejtynh na rządzących zamierza głosować zaledwie 22 proc. wyborców. Tymczasem na wspólne listy Batkiwszczyny (Ojcowizny) Julii Tymoszenko i Frontu Zmian Arsenija Jaceniuka swój głos chce oddać 25,6 proc. ankietowanych. Jeśli dodać do tego popularność trzech innych opozycyjnych partii, może się okazać, że regionałowie utracą większość w parlamencie.

Aby odwrócić ten trend, władze rozpoczęły przedwyborcze rozdawnictwo. Od 1 czerwca 6 mln Ukraińców może się ubiegać o tysiąchrywnowe (450 zł) rekompensaty z tytułu utraconych depozytów w sowieckim Sbierbanku. Miesiąc wcześniej o co najmniej 100 hrywien (45 zł) wzrosły emerytury. W sumie wydatki socjalne mogą zwiększyć się do końca roku o 20 mld hrywien (8,8 mld zł). Ale taki rozwój wydarzeń nie wróży nic dobrego w relacjach Ukraina - MFW. Fundusz jesienią 2010 r. zawiesił wypłacanie kolejnych transz kredytu stabilizacyjnego właśnie ze względu na zejście Kijowa z drogi oszczędności. Tylko w tym roku Ukraina na spłatę zadłużenia musi przeznaczyć aż 5,3 mld dol. Już dziś wiadomo, że przed wyborami powrót do stołu rokowań jest praktycznie niemożliwy.

@RY1@i02/2012/107/i02.2012.107.00000080c.803.jpg@RY2@

REPORTER

Rząd szuka poparcia emerytów, obiecując podwyżki świadczeń

ROZMOWA

@RY1@i02/2012/107/i02.2012.107.00000080c.804.jpg@RY2@

Wałerij Choroszkowski, wicepremier Ukrainy

Jaki będzie finał rozmów z MFW o linii kredytowej dla Kijowa?

Nie dostajemy pieniędzy, na które się umówiliśmy z MFW. Problemem dla funduszu są ceny gazu dla społeczeństwa. Według MFW zbyt niskie. Obecne problemy to dziedzictwo z czasów ZSRR. Nasza wina polega na tym, że przez 20 lat nie zwracaliśmy należytej uwagi na ten sektor. Jesteśmy gotowi na podjęcie odpowiednich kroków i bez porad MFW. Powiedziałem jego przedstawicielom, że uregulowanie tej kwestii leży w interesie Ukrainy. Taryfy dla społeczeństwa muszą nie tylko pokrywać koszty produkcji, ale i zawierać marżę dla producentów i dostawców energii. Zwykłe podniesienie wysokości opłat nie przyniesie jednak natychmiastowego rozwiązania problemów. Po pierwsze, nawet jeżeli stawka zostanie podniesiona o połowę - jak tego żąda MFW - to taryfy i tak nie zostaną ekonomicznie urealnione. Do pokrycia wciąż pozostanie połowa kosztów prądu i ciepła. Musimy zmienić cały system zaopatrzenia, zwiększyć energooszczędność gospodarki. Po drugie, podwyższenie taryf nawet o 15 - 20 proc. doprowadzi do tego, że ludzie przestaną płacić rachunki, bo nie będzie ich na to stać. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia rok temu, gdy podnieśliśmy ceny gazu dla odbiorców detalicznych o 50 proc. Musimy więc wypracować nowy system pomocy społecznej w ramach sektora energetycznego.

Rząd podwyższył emerytury i rozpoczął wypłatę odszkodowań ludziom, którzy utracili oszczędności w wyniku rozpadu ZSRR. Czy Ukrainę stać na dodatkowe obciążenia, gdy reszta Europy oszczędza?

Koszty nowego pakietu socjalnego są uwzględnione w budżecie i ich przyjęcie nie wiąże się z powiększeniem deficytu. Nieaktualne są też zarzuty, że dodatkowe 20 mld hrywien wlanych w gospodarkę rozpędzi inflację, która w ostatnich miesiącach jest bliska zeru. Dla tak wielkiego kraju jak Ukraina 20 mld hrywien nie jest problemem.

Trudności z uzyskaniem kolejnych transz kredytu od MFW nakładają się na zamknięcie rynków kapitałowych w Europie ze względu na kryzys w strefie euro. W tej sytuacji Ukraina jest skazana na zadłużanie się u Rosji. Czy to stwarza zagrożenie dla suwerenności państwa?

To fobie. Ukraina potrafi spłacać swoje długi wraz z odsetkami wszystkim kredytodawcom, łącznie z Rosjanami. Nie źródło kredytów jest ważne, lecz ich koszt.

Jak pan ocenia relacje z Gazpromem?

Płacimy niesprawiedliwie wysoką cenę za gaz. Jest ciężko, ale płacimy. I nie utraciliśmy przy tym ani skrawka suwerenności. Zamiast tego wzmacniamy się. Zrobiliśmy duże postępy w kwestii energooszczędności gospodarki czy niekonwencjonalnych źródeł energii. W ciągu ostatnich lat Ukraina zmniejszyła konsumpcję gazu o 20 mld m sześc. To 1/3 obecnego spożycia. Spadek konsumpcji miał pozytywny wpływ na finanse Naftohazu. Staramy się aktywnie dywersyfikować źródła energii, co będzie korzystnie oddziaływać na cenę.

Ukraina podpisała wstępne porozumienie o dostawach gazu z niemiecką RWE. Na ile realne są szanse uruchomienia europejskiego szlaku dostaw gazu?

Ukraina nie ma problemów z kupnem gazu na europejskich rynkach spotowych. Gorzej jest z zapewnieniem transportu tego surowca na Ukrainę. Obecnie prowadzimy negocjacje w tej sprawie. Podstawa, która pozwala nam liczyć na realne rezultaty, to dołączenie do III pakietu energetycznego poprzez restrukturyzację Naftohazu. Realizacja postanowień pakietu pozwala nam liczyć, a nawet żądać równego dostępu do europejskich gazociągów, by móc transportować zakupiony w Europie gaz na Ukrainę. Ponadto pracujemy nad innymi szlakami dostaw, m.in. z Azji Środkowej. Realizacja tego scenariusza to jednak kwestia od trzech do pięciu lat. My zaś potrzebujemy natychmiastowych rozwiązań.

Czy do takich należy wydobycie gazu łupkowego?

Jesteśmy żywotnie zainteresowani, by pierwsze partie gazu łupkowego pojawiły się na Ukrainie już za trzy lata. Ukraina posiada na tyle duże zapasy tego surowca, by móc mówić o gazie łupkowym jako o realnej alternatywie dla gazu konwencjonalnego już w niedalekiej przyszłości. Ostatnio zaprosiliśmy inwestorów z USA, którzy są zainteresowani eksploatacją łupków na Ukrainie. Osobiście prowadziłem w tej sprawie rozmowy z amerykańskim Chevronem.

Jak pan ocenia stan relacji z Polską po dwóch latach prezydentury Wiktora Janukowycza?

Przygotowania do Euro 2012 zbliżyły oba kraje. Polska jako nasz przyjaciel w ciężkich chwilach pomaga Ukrainie, stara się zachowywać obiektywizm. W Europie nie brakuje inicjatyw skierowanych na całkowite odcięcie Ukrainy od integracji z Europą. Polska jest przeciwnikiem takich zachowań. Stara się zwiększać zakres dyskusji. Nie odcinać, ale integrować.

Relacje z UE zepsuła sprawa Julii Tymoszenko. Jaki jest plan ich naprawy?

Teraz nie liczy się wizerunek, ale to, czy Ukraina będzie w Europie, czy też nie. Ukraina to część Europy i musi być członkiem europejskiej rodziny. Sprawa Tymoszenko nie powinna zamykać przed nami drogi rozwoju tych perspektyw, które mamy. Nie odwracamy się od problemu. Staramy się znaleźć rozwiązanie w zmianie ustawodawstwa. Obecnie nikt nie neguje treści wykroczenia. Dyskusje trwają wokół kodeksu karnego, uchwalonego jeszcze w 1961 r., który nie różnicuje odpowiedzialności politycznej i ekonomicznej. Rozmawiała Nino Dżikija

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.