Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Francja, Grecja, Rosja - polityczne nowe rozdanie w Europie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Francois Hollande będzie prezydentem Francji. Po 17 latach socjaliści znów zdobyli Pałac Elizejski. Na lidera lewicy głos oddało 52 proc. Francuzów

Wygrana Francois Hollandea to odwrócenie filozofii walki z kryzysem w najważniejszej obok Niemiec gospodarce strefy euro. Prezydent elekt obiecuje wyższe podatki i wyższe wydatki. Były francuski minister ds. europejskich Alain Lamassoure w rozmowie z DGP przekonuje, że taka polityka jest prostą drogą do ogólnoeuropejskiej katastrofy. A tygodnik "The Economist" nazywa Hollandea mianem niebezpiecznego pana.

- Wystarczy, że rentowność francuskich dziesięcioletnich obligacji skoczy do 4,5 czy nawet 6 proc., budżet się rozpadnie, a Francja znajdzie się w sytuacji, w jakiej dziś jest Hiszpania - mówi Lamassoure. Dodaje, że nowy prezydent ma zaledwie kilka tygodni na przekonanie rynków, że Francja jest w stanie uporządkować swoje finanse.

Druga największa gospodarka unii walutowej to państwo, którego wydatki stanowią dziś 57 proc. PKB. To najwięcej w Unii obok Szwecji. Bezrobocie jest najwyższe od 13 lat, a dług za prezydentury Sarkozyego wzrósł o 1/3 do blisko 90 proc. PKB (1,7 bln euro).

Po raz pierwszy obsługa długu jest najwyższą pozycją budżetową (49 mld euro). To więcej niż państwo wydaje na edukację (45 mld euro). Jeśli Hollande spełni swoje obietnice, ta pozycja będzie rosła. Prezydent elekt obiecał np. zatrudnienie kolejnych 70 tys. urzędników do pracy w szkołach i policji.

Właśnie za takie gesty Francuzi pokochali socjalistę. - Ciężar wyrzeczeń nie został równomiernie rozłożony, bo prezesi wielkich firm nadal mają gigantyczne premie - uzasadnia w rozmowie z DGP poparcie dla Hollandea Mathieu Durand, szeregowy pracownik jednego z paryskich banków.

- Francja ma nie za dużo, lecz za mało funkcjonariuszy (jest ich 5,3 mln - red.). Potrzeba więcej nauczycieli, policjantów, lekarzy, jeśli republikański ideał równych szans dla wszystkich ma przetrwać - dodaje Alexandrine Faure, która jak większość pracowników edukacji głosowała na socjalistę.

W historii V Republiki tylko raz urzędujący prezydent nie został ponownie wybrany: w 1981 roku Valery Giscard dEstaing przegrał wybory z Francois Mitterrandem.

- Tym razem stało się tak z dwóch powodów: kryzysu, który coraz mocniej uderza w dochody Francuzów, oraz osobowości Nicolasa Sarkozyego, który dla wielu Francuzów zbytnio związał się z elitą finansową i nie potrafił z godnością pełnić najwyższego urzędu w państwie - tłumaczy Jean-Francois Doridot, dyrektor instytutu badania opinii publicznej IPSOS.

Późnym wieczorem Hollande miał świętować z ludem Paryża zwycięstwo na placu Bastylii, tak samo jak to zrobił po dojściu do władzy 31 lat temu Mitterrand. Ale wcześniej, jak zapowiedział jego doradca dyplomatyczny Jean-Pierre Ayrault, przywódca socjalistów zamierzał zadzwonić do Angeli Merkel. Jego pierwszą podróżą zagraniczną będzie Berlin. Nowy prezydent zamierza się w nim domagać renegocjacji forsowanego przez Angelę Merkel paktu fiskalnego.

@RY1@i02/2012/087/i02.2012.087.000000800.807.jpg@RY2@

epa/pap

Hollande to zwolennik wyższych wydatków i podatków

Jędrzej Bielecki

korespondencja z Paryża

ROZMOWA

Hollande albo ustąpi, albo będzie izolowany

Czy zwycięstwo Francois Hollandea to koniec teamu francusko-niemieckiego i otwarty spór o sposób kryzysowego zarządzania Unią?

Hollande odkryje zupełnie inny pejzaż polityczny w Unii, niż to sobie wyobrażał. Żaden rząd nie poprze jego pomysłu renegocjacji paktu fiskalnego. Będzie całkowicie izolowany. Zresztą w memorandum przesłanym do przywódców państw Unii Hollande ujął postulat zmian paktu fiskalnego w czterech punktach, z których każdy właściwie jest już spełniony. Pomysł euroobligacji dla finansowania wielkich projektów rozwoju infrastruktury znalazł się już w propozycjach sprzed kilku miesięcy Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Podatek od transakcji finansowych też został już wysunięty przez Sarkozyego i Merkel. Trzeci postulat - wzmocnienie kapitałowe Europejskiego Banku Inwestycyjnego i zwiększenie zakresu jego pożyczek - jest powszechnie akceptowany. Podobnie jak propozycja przeznaczenia na wsparcie wzrostu w Unii niewykorzystanych funduszy strukturalnych. Hollande będzie mógł powiedzieć, że udało mu się postawić na swoim.

Mówi pan o izolacji Hollandea. Tymczasem od Hiszpanii po Włochy i Holandię coraz więcej przywódców podważa sens polityki cięć zaproponowanej przez Niemcy.

Hollande zdołał przekonać Francuzów, że to on wprowadził temat wzrostu do debaty. Ale my w Brukseli od trzech miesięcy mówimy tylko o tym. Od zawarcia paktu fiskalnego 9 grudnia sprawie pobudzenia wzrostu poświęcone były dwa szczyty. Problem w tym, jak ten wzrost pobudzić. Monti, Rajoy, Cameron - wszyscy chcą to zrobić, zwiększając podaż, czyli poprawiając konkurencyjność gospodarki dzięki zmniejszeniu podatków nałożonych na firmy. Hollande idzie w drugim kierunku. Proponuje pobudzenie wzrostu poprzez popyt - metodę Keynesa zwiększenia i wydatków państwa, i podatków. Ale dziś żaden kraj nie ma na to rezerw budżetowych, a podatki są tak wysokie, że duszą gospodarkę.

Wybór Hollandea oznacza zakwestionowanie decydującej roli Niemiec w Europie?

Nikt w Unii nie pójdzie za Hollandeem. Tylko Niemcy mogą przełamać kryzys w skali całej Europy.

@RY1@i02/2012/087/i02.2012.087.000000800.808.jpg@RY2@

Alain Lamassoure, były minister ds. europejskich Francji

Rozmawiał Jędrzej Bielecki

Putinizm - mała stabilizacja

Trzecia kadencja Władimira Putina to dla Rosji zapowiedź stagnacji. Prezydent co prawda obiecuje budżet bez deficytu już w 2015 r., innowacyjną gospodarkę i dwukrotny wzrost płac. Niewielu jednak wierzy w takie deklaracje.

- Ostatnie lata to promocja haseł modernizacyjnych - mówi politolog Aleksiej Makarkin. - Ale to tylko bieg w miejscu - dodaje. W latach 2008 - 2011 rosyjski PKB wzrósł o zaledwie 5,5 proc., a gospodarki pozostałych krajów grupy BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) urosły o kilkadziesiąt procent (Chiny - o 44 proc., Indie - 34 proc.). W ubiegłorocznym rankingu najszybciej rozwijających się gospodarek świata MFW Rosja zajęła 87. miejsce na 182 kraje. Tuż obok Omanu i Burundi.

Nie został zrealizowany żaden z punktów planu innowacyjnej gospodarki, propagowanego przez Miedwiediewa. Pustkami świecą biurowce Moskwa City, finansowego centrum kraju. Zagraniczni inwestorzy nie spieszą do podmoskiewskiej Doliny Krzemowej. Udział surowców w gospodarce osiągnął krytyczny pułap. Władze nie zdołały przejść od słów do czynów nawet po fali protestów, które przetoczyły się przez Rosję po zmanipulowanych wyborach parlamentarnych w grudniu 2011 r.

- Władze rozumieją, że reformy są niemożliwe bez zaprowadzenia porządku w aparacie biurokratycznym, który liczy ponad 1,7 mln osób (tyle, ile w czasach Breżniewa - red.). Ten zaś stanowi gwarancję władzy - mówi Makarkin. - Każdy ruch przeciw biurokratycznej machinie Rosji to krok samobójczy - dodaje. Jego zdaniem kolejna kadencja Putina to kontynuacja, która dla państwa oznacza jeszcze większe odstawanie od reszty świata.

@RY1@i02/2012/087/i02.2012.087.000000800.809.jpg@RY2@

Dekada Putina

Nino Dżikija

korespondencja z Moskwy

Grecki bunt przeciw cięciom

Wczorajsze wybory w Grecji były plebiscytem przeciwko bailoutom i dalszym oszczędnościom narzuconym przez MFW i KE. Drastyczne reformy kwestionuje Koalicja Radykalnej Lewicy Aleksisa Tsiprasa (SYRIZA), która zagroziła funkcjonującym od lat na scenie politycznej gigantom - socjalistycznemu PASOK i konserwatystom z Nowej Demokracji (ND). Poparcie dla Tsiprasa, radykałów z prawicowej Jutrzenki i komunistów jest reakcją Greków na 25-proc. obniżki płac i emerytur oraz ponad 20-proc. bezrobocie.

Dla greckich wierzycieli idealnym scenariuszem jest koalicja PASOK byłego ministra finansów Ewangelosa Wenizelosa i Nowej Demokracji Antonisa Samarasa. Taki układ daje szansę na przeprowadzenie do lipca cięć budżetowych w wysokości 11,5 mld euro. Powstanie koalicji radykałów i zahamowanie cięć może oznaczać wyjście Grecji ze strefy euro.

Na niespełna tydzień przed wyborami Standard & Poors podwyższył o jeden szczebel ocenę wiarygodności Grecji. Była to reakcja na udaną restrukturyzację długu kraju należącego do inwestorów prywatnych. W operacji wzięło udział 96,5 proc. inwestorów, do których łącznie należało prawie 200 mld euro greckich zobowiązań. Do tej pory S&P uważał Grecję za częściowego bankruta (SD - selective default). Teraz Grecy otrzymali najniższą wycenę śmieciową (CCC) swojej wiarygodności kredytowej ze stabilną perspektywą.

Amerykańscy analitycy docenili program redukcji długu forsowany przez grecki rząd, który obejmuje m.in. wzrost podatków, ograniczenie szarej strefy i zmniejszenie wydatków państwa. Nowym atutem Grecji jest także lepsza struktura greckiego długu, w którym dominują teraz papiery o długim okresie zapadalności. Jednak zdaniem Standard & Poors problemem pozostają stale pogłębiająca się recesja oraz rosnące poparcie społeczne dla ugrupowań populistycznych, które nie chcą kontynuować uzgodnionego z Brukselą planu uzdrowienia finansów publicznych.

Współpraca J.Bie.

11,5 mld euro na taką sumę opiewają greckie cięcia budżetowe, które rząd musi przeprowadzić do lipca

25 proc. o tyle rząd obniżył emerytury i pensje w budżetówce

20 proc. to stopa bezrobocia w Grecji

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.