Europa potępia egzekucje
Białoruś
Zachód potępił Białoruś za rozstrzelanie dwóch mężczyzn skazanych za zorganizowanie zamachu na metro w Mińsku, w którym w kwietniu 2011 r. zginęło 15 osób.
Dźmitry Kanawałau i Uładzisłau Kawalou zostali straceni zapewne w ubiegły piątek. Wczoraj Lubou Kawalowa, matka jednego z mężczyzn, zwróciła się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z prośbą o przekazanie ciała syna. Jej wniosek nie zostanie rozpatrzony pozytywnie. Zgodnie z białoruskim prawem ciała skazanych na śmierć są grzebane w tajnym grobie, którego lokalizacji nie ujawnia się nikomu, z rodzinami przestępców włącznie.
Wina skazanych budzi jednak poważne wątpliwości. Kawalowa w swojej walce o łaskę dla syna korzystała m.in. z pomocy rodzin ofiar zamachu, które manifestowały swoją solidarność z oskarżonymi nawet na sali rozpraw. Dlatego Zachód ostro potępił wczoraj wykonanie wyroku.
- Łukaszenka odpłynął jeszcze dalej od europejskich wartości - mówił rzecznik niemieckiej kanclerz Angeli Merkel Ronald Pofalla.
Białoruś jest ostatnim krajem Europy, w którym wykonuje się wyroki śmierci. Rocznie na najwyższy wymiar kary skazuje się przeciętnie dwie osoby. Kara główna grozi za morderstwo lub inne przestępstwa, których skutkiem jest śmierć osób trzecich.
Kanawałau i Kawalou to pierwsi Białorusini skazani na strzał w tył głowy za terroryzm. Według Amnesty International w 2010 r. na świecie przodowały Chiny z ponad 1 tys. egzekucji. W USA stracono wówczas 46 osób. Na Białorusi - dwie.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu