Raz Putin, dwa Putin, trzy...
Wybory w Rosji
Choć w niedzielnych wyborach w Rosji weźmie udział pięciu kandydatów, tak naprawdę liczy się tylko jeden. Jeśli nie wydarzy się nic dramatycznego, era Władimira Putina potrwa co najmniej do 2016 r. Według ostatnich sondaży renomowanego Centrum Jurija Lewady premier może liczyć na 66 proc. głosów, co da mu zwycięstwo już w pierwszej turze. Drugi w kolejności kandydat komunistów Giennadij Ziuganow cieszy się 15-proc. poparciem.
Do wyborów nie zostali jednak dopuszczeni kandydaci realnej opozycji. Przeciwnicy władzy organizują na 5 marca, nazajutrz po dniu głosowania, wielką manifestację "O uczciwe wybory". Już teraz z regionów napływają doniesienia o przygotowaniach do podkręcenia wyników tak, aby wygrana Putina wyglądała na bardziej przekonującą. W uczciwość głosowania nie wierzy co trzeci Rosjanin. Jak mówi DGP rosyjski politolog Pawieł Salin, od wyniku demonstracji wiele zależy. - Jeżeli protesty nie ucichną, jest szansa na poluzowanie systemu. Jeśli jednak manifestanci rozejdą się do domów, władze wykorzystają moment, by dokręcić śrubę - twierdzi Salin.
@RY1@i02/2012/044/i02.2012.044.000000100.802.jpg@RY2@
ap
Michał Potocki
Nino Dżikija
Moskwa dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu